Starożytni Rzymianie mieli zaskakująco mało imion — w powszechnym użyciu było ich raptem około dwudziestu. Marek należał do tej wąskiej czołówki, a to znaczy, że nosili je wszyscy naraz: cesarze, żołnierze, kupcy i niewolnicy. Niewiele imion może się pochwalić równie długim, nieprzerwanym stażem — od antycznego Rzymu aż po dzisiejsze przedszkola.
Zanim jednak sięgniemy do Marsa i lwów, rzecz praktyczna: Marek ma imieniny w wielu terminach, a jednym z jesiennych jest 7 października.
Kiedy świętować
Najsłynniejsza data Marka to 25 kwietnia — wspomnienie świętego Marka Ewangelisty, uznawane za główny termin. Ale imię nosiło wielu świętych, więc kalendarz oferuje sporo dodatkowych dni, wśród nich 7 października. W praktyce, jak przy większości imion z długą listą dat, decyduje rodzinny zwyczaj — najprościej zapytać samego Marka, który dzień uważa za swój.

Październikowy termin wypada zresztą w dobrym towarzystwie: kilka dni wcześniej świętują Teresa (1 października) i Franciszek (4 października).
Należący do Marsa
Marek wywodzi się z łacińskiego Marcus — jednego z najstarszych imion, jakie znał Rzym. A jego źródłem jest sam Mars, rzymski bóg wojny. Znaczenie imienia to więc „należący do Marsa”, „poświęcony Marsowi”, a w swobodniejszym odczytaniu — „wojownik”, „mężny”.
Warto tu jednak dodać rzecz, o której często się zapomina. Mars dla Rzymian nie był wyłącznie bogiem wojny w naszym, ponurym rozumieniu. Był też opiekunem i strażnikiem Rzymu, bóstwem, które chroni miasto i zapewnia mu pomyślność — a pierwotnie wiązano go również z wiosną, wzrostem i rolnictwem (nieprzypadkowo od jego imienia pochodzi nazwa miesiąca marca). Imię Marek niesie więc coś więcej niż samą waleczność: także opiekuńczość i siłę, która chroni. To samo źródło ma zresztą pokrewny Marcin — obaj wyrośli z kultu tego samego boga.
Ewangelista z lwem
Do chrześcijaństwa imię weszło za sprawą jednej postaci: świętego Marka Ewangelisty, autora najkrótszej z czterech Ewangelii i — według tradycji — ucznia oraz towarzysza świętego Piotra.

W sztuce rozpoznaje się go bez trudu, bo towarzyszy mu skrzydlaty lew. Ta symbolika sprawiła, że Marek stał się patronem Wenecji, gdzie od IX wieku spoczywają jego relikwie — a skrzydlaty lew świętego Marka do dziś jest herbem miasta, widnieje na słynnym placu i był godłem całej Republiki Weneckiej. Trudno o piękniejszy los dla imienia: wywodzi się od rzymskiego boga, a jego chrześcijański patron patronuje jednemu z najpiękniejszych miast świata, z lwem w herbie.
Warto dodać, jak głęboko imię zapuściło korzenie w Polsce. Pojawiło się u nas już w średniowieczu, w formach takich jak Marko czy Markosz, i zostawiło trwały ślad — od nazwisk (Markiewicz, Markowski) po nazwy miejscowości (Markuszów). Nawet ludowe przysłowie „Na świętego Marka późno sieje się jarka” wiąże jego kwietniowy dzień z rytmem prac polowych — echo tej dawnej, „rolniczej” strony Marsa.
Marek dzisiaj
W Polsce Marek przeżył swój wielki czas w drugiej połowie XX wieku, zwłaszcza w latach siedemdziesiątych — dlatego statystyczny Marek to dziś zwykle mężczyzna dojrzały. Wśród noworodków imię nadaje się rzadziej niż kiedyś, ale jego ogromna „populacja” — ponad 380 tysięcy noszących — utrzymuje je w ścisłej czołówce najczęstszych imion męskich w kraju. Dokładne miejsce w rankingach można sprawdzić w danych Ministerstwa Cyfryzacji na portalu dane.gov.pl, opartych na rejestrze PESEL.

Imię jest krótkie, więc zdrobnień ma niewiele, za to ciepłych: najczęściej „Mareczek”, w domu „Maruś”, wśród znajomych czasem „Marko”. Za granicą Marek jest wszędzie u siebie — angielski Mark, włoski Marco (znany z Marco Polo), hiszpański Marcos, niemiecki Markus, francuski Marc. Ta uniwersalność to praktyczny atut: to imię, którego nigdzie nie trzeba tłumaczyć ani literować.
Życzenia dla Marka
Skoro imię łączy wojownika i opiekuna, w życzeniach można sięgnąć po siłę — ale tę dobrą, chroniącą.

Ton oficjalny, na kartkę: „Szanowny Panie Marku, życzę zdrowia, pomyślności i siły do pokonywania wszelkich przeszkód — oraz spokoju, by cieszyć się owocami swojej pracy.”
Cieplej, do bliskiej osoby: „Marku, życzę Ci tyle siły, ile niesie Twoje »marsowe« imię, i tyle spokoju, by nie musieć jej nadużywać. Zdrowia, radości i samych dobrych dni!”
Do kolegi, lekko: „Marek, wszystkiego najlepszego! Bitew dziś nie musisz staczać — wystarczy, że wygrasz z poniedziałkiem. Zdrowia, luzu i dobrej zabawy!”
Żartem, prosto z mitologii: „Marku, Twoje imię pochodzi od boga wojny — więc dziś ogłaszam pełne zawieszenie broni. Zamiast walczyć, świętuj: sto lat, zdrowie i żadnych wrogów na horyzoncie!” Na SMS wystarczy: „Sto lat, Marku — zdrowia i pomyślności!”.
Jest coś imponującego w imieniu, które przetrwało nieprzerwanie od starożytnego Rzymu — noszone przez cesarzy i ewangelistów, wpisane w herb Wenecji i w polskie przysłowia. Marsowy rodowód, a przy tym imię swojskie i ciepłe jak mało które. Niezłe połączenie.
Kalendarz imienin i kolejne teksty z tej serii znajdziesz na Wiedza dla Wszystkich.