3I/Atlas: „Niemożliwa” kometa w obiektywie SPHEREx. Czy historia Oumuamua właśnie się powtarza?

Trzeci gość z przestrzeni międzygwiezdnej, 3I/Atlas, zachowuje się w sposób przeczący prawom fizyki kometarnej. Najnowsze dane z misji SPHEREx sugerują, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko skałą.

3I/Atlas: "Niemożliwa" kometa w obiektywie SPHEREx. Czy historia Oumuamua właśnie się powtarza?

Luty 2026 roku przyniósł astronomiczne trzęsienie ziemi, na które czekaliśmy blisko dekadę. Po tajemniczej Oumuamua (1I) i kometarnym Borysowie (2I), Układ Słoneczny powitał trzeciego przybysza z głębi kosmosu – obiekt oznaczony jako 3I/Atlas. Jednak to, co miało być rutynową obserwacją astronomiczną, zmieniło się w thriller science-fiction, gdy spłynęły pierwsze pakiety danych z najnowszego kosmicznego teleskopu NASA – SPHEREx. Anomalie w widmie i trajektorii obiektu są tak wyraźne, że świat nauki wstrzymał oddech.

W dobie, gdy technologia pozwala nam zaglądać w najdalsze zakątki wszechświata, paradoksalnie największe zagadki pojawiają się na naszym własnym podwórku. Jako redakcja serwisu topflop.pl na bieżąco monitorujemy doniesienia z Jet Propulsion Laboratory (JPL), starając się oddzielić fakty od sensacji. Tym razem jednak granica ta jest niezwykle cienka. Obiekt 3I/Atlas nie zachowuje się jak typowa kometa, ani jak typowa asteroida. Zachowuje się tak, jakby rządziły nim inne prawa fizyki – lub jakby był czymś sztucznym.

Powrót gości z gwiazd: Kontekst odkrycia

System ATLAS (Asteroid Terrestrial-impact Last Alert System), zaprojektowany pierwotnie do ostrzegania Ziemi przed niebezpiecznymi asteroidami, w ostatnich latach stał się jednym z najskuteczniejszych „łowców komet”. Odkrycie obiektu 3I na początku stycznia 2026 roku było triumfem automatyki. Algorytmy wykryły obiekt poruszający się z prędkością hiperboliczną, co jednoznacznie wskazywało, że nie jest on związany grawitacyjnie ze Słońcem. Przybył z zewnątrz i – podobnie jak jego poprzednicy – wkrótce opuści nasz układ na zawsze.

Początkowo astronomowie zachowywali spokój. Trajektoria wskazywała na przelot w bezpiecznej odległości, a jasność sugerowała obiekt o średnicy kilkuset metrów. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy w obserwacje włączono „ciężką artylerię” – teleskop kosmiczny SPHEREx.

SPHEREx: Oko, które widzi niewidzialne

Wystrzelony w 2025 roku teleskop SPHEREx (Spectro-Photometer for the History of the Universe, Epoch of Reionization, and Ices Explorer) miał za zadanie mapowanie nieba w poszukiwaniu śladów wody i cząsteczek organicznych w bliskiej podczerwieni. Jego unikalną cechą jest zdolność do wykonywania spektroskopii dla każdego piksela obrazu. Oznacza to, że SPHEREx nie robi po prostu „zdjęć” – on tworzy trójwymiarowe mapy składu chemicznego.

Gdy skierowano go na 3I/Atlas, oczekiwano widma typowego dla „brudnej kuli śnieżnej”: sygnatur lodu wodnego, dwutlenku węgla, amoniaku i pyłu krzemianowego. To, co zobaczyli naukowcy, opisuje serwis WP Tech, powołując się na przecieki z zespołu badawczego. Dane są szokujące.

Anomalia pierwsza: „Metaliczna skóra”

Zamiast typowych linii absorpcyjnych lodu, spektrometry SPHEREx zarejestrowały płaskie, niemal idealnie gładkie widmo w zakresie podczerwieni, przerywane jedynie ostrymi pikami, które nie pasują do żadnych standardowych minerałów kosmicznych.

Anomalia pierwsza: "Metaliczna skóra"
Anomalia pierwsza: „Metaliczna skóra”

Dr Helena Rozenberg z Instytutu Astrofizyki Teoretycznej wyjaśnia:

„Kometa, zbliżając się do Słońca, powinna parować. Powinna otaczać ją koma – chmura gazu i pyłu. W przypadku 3I/Atlas instrumenty SPHEREx 'widzą’ obiekt o wysokim albedo (współczynniku odbicia), który jest chemicznie inertny. Jego powierzchnia odbija światło w sposób charakterystyczny dla… polerowanych stopów metali lub niezwykle gęstych spieków ceramicznych. To nie wygląda jak skała. To wygląda jak tarcza.”

Brak odgazowania (wyrzutów materii) przy jednoczesnym zbliżaniu się do Słońca jest pierwszą czerwoną flagą. Jeśli obiekt jest bryłą lodu, powinien parować. Jeśli jest skalistą asteroidą, powinien mieć inne widmo termiczne. 3I/Atlas jest zimny tam, gdzie powinien być ciepły, i gorący tam, gdzie powinien być zimny, co sugeruje niezwykłe właściwości termoregulacyjne powierzchni.

Zagadka ruchu: Przyspieszenie bez przyczyny

Jeszcze większe kontrowersje budzi dynamika obiektu. Podobnie jak w przypadku słynnej Oumuamua, 3I/Atlas wykazuje tzw. przyspieszenie niegrawitacyjne. W świecie komet jest to zjawisko normalne – wyrzucane strumienie gazu działają jak silniki rakietowe, zmieniając tor lotu obiektu.

Problem w tym, że SPHEREx, mimo swojej niebywałej czułości, nie wykrył żadnego gazu wokół 3I/Atlas. Mamy więc do czynienia z paradoksem:

  1. Obiekt przyspiesza (zmienia prędkość bardziej, niż wynikałoby to z samej grawitacji Słońca i planet).
  2. Obiekt nie traci masy (brak komy i warkocza).

Co więc go napędza? W 2017 roku prof. Avi Loeb z Harvardu postawił hipotezę żagla słonecznego – obiektu tak lekkiego i cienkiego, że samo ciśnienie fotonów (światła słonecznego) jest w stanie go popychać. W przypadku 3I/Atlas ta teoria wraca ze zdwojoną siłą. Dane ze SPHEREx sugerują, że obiekt może mieć niezwykle małą gęstość, lub jego kształt jest tak aerodynamiczny (w sensie wiatru słonecznego), że wykorzystuje on energię gwiazdy do manewrowania.

„Dziwne zachowanie” – błąd czy celowe działanie?

Tytułowe „dziwne zachowanie” to nie tylko kwestia fizyki. Astronomowie zauważyli, że 3I/Atlas wiruje w sposób chaotyczny, tzw. tumbling. Zazwyczaj obiekty kosmiczne stabilizują swój obrót wzdłuż głównej osi. Ten obiekt koziołkuje.

Jednak analiza krzywej blasku, przeprowadzona równolegle przez teleskopy naziemne, wykazała pewną regularność w tym chaosie. Okresy, w których obiekt ustawia się „bokiem” do Słońca, pokrywają się z momentami największego przyspieszenia. Sceptycy twierdzą, że to przypadek wynikający z nieregularnego kształtu (np. „cygara” lub „naleśnika”). Entuzjaści teorii SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence) widzą w tym celową orientację względem źródła energii.

Co widzi SPHEREx? Obraz, którego nie ma

Warto sprostować pewne medialne nieporozumienia. SPHEREx nie przesyła „zdjęć” w potocznym rozumieniu tego słowa (jak np. teleskop Hubble’a). Przesyła „kostki danych” (data cubes), gdzie każda warstwa to inna długość fali światła. Gdy przetworzono te dane na obraz wizualny, 3I/Atlas jawi się jako obiekt o barwie ciemnoczerwonej (co jest typowe dla obiektów z Zewnętrznego Układu Słonecznego, pokrytych tolinami), ale z dziwnymi, jasnymi „plamami” w spektrum UV. Niektórzy badacze interpretują te plamy jako obszary o innej strukturze krystalicznej, inni – jako… uszkodzenia powłoki.

Reakcja świata nauki: Pęknięcie w paradygmacie

Odkrycie 3I/Atlas podzieliło środowisko naukowe na dwa obozy, co widać w gorących dyskusjach na łamach periodyków takich jak Nature Astronomy czy The Astrophysical Journal.

Obóz „Naturalistów”: Twierdzą, że 3I/Atlas to „kuzyn” Oumuamua – fragment planety zniszczonej przez siły pływowe swojej macierzystej gwiazdy, wyrzucony w przestrzeń kosmiczną. Dziwne widmo może być wynikiem milionów lat bombardowania promieniowaniem kosmicznym, które przekształciło materię organiczną na powierzchni w twardą, podobną do asfaltu skorupę. Przyspieszenie to efekt odgazowywania czystego wodoru, który jest trudny do wykrycia nawet dla SPHEREx.

Obóz „Egzotyków”: Argumentują, że prawdopodobieństwo trafienia na trzy tak różne obiekty międzygwiezdne (Oumuamua, Borisov, Atlas) w tak krótkim czasie (mniej niż dekada) jest statystycznie znikome, jeśli przyjmiemy standardowe modele formowania się układów planetarnych. Sugerują, że nasza okolica w Galaktyce może być gęściej „zaludniona” przez próbniki lub kosmiczne śmieci obcych cywilizacji, niż nam się wydaje. 3I/Atlas, ze swoim „metalicznym” widmem, idealnie pasuje do definicji nieczynnej sondy lub boi nawigacyjnej.

Wyścig z czasem: Czy zdążymy go dotknąć?

Największym dramatem tego odkrycia jest czas. 3I/Atlas porusza się z prędkością ponad 80 km/s. Każda sekunda oddala go od Ziemi. Obecnie znajduje się już za orbitą Marsa, zmierzając ku wyjściu z Układu Słonecznego. Misja Comet Interceptor Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), która została zaprojektowana właśnie w celu zbadania takiego obiektu, znajduje się w punkcie libracyjnym L2. Jednak parametry orbitalne 3I/Atlas są na granicy możliwości manewrowych sondy.

Decyzja musi zapaść w ciągu najbliższych dni. Uruchomienie pościgu to ryzyko utraty sondy wartej miliony euro, jeśli nie uda się skorygować trajektorii. Z drugiej strony – to może być jedyna szansa w historii ludzkości na zbadanie materii (lub technologii) spoza naszego systemu z odległości kilkuset kilometrów.

NASA rozważa również wykorzystanie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST) do wykonania jeszcze dokładniejszych badań spektralnych, jednak kolejka do tego instrumentu jest ustawiona na lata do przodu. Czy 3I/Atlas otrzyma priorytet „Target of Opportunity”? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Czy jesteśmy gotowi na prawdę?

Niezależnie od tego, czy 3I/Atlas okaże się kawałkiem egzotycznej skały, bryłą wodoru, czy czymś stworzonym ręką inteligencji, jego przelot zmienia nasze postrzeganie kosmosu. Teleskop SPHEREx, który miał badać historię Wszechświata, paradoksalnie dostarczył nam zagadkę dotyczącą jego teraźniejszości.

Dane z lutego 2026 roku pokazują, jak mało wiemy o tym, co „pływa” w oceanie kosmosu pomiędzy gwiazdami. Jeśli obiekty takie jak 3I są powszechne, oznacza to, że materia międzygwiezdna jest znacznie bardziej zróżnicowana, niż zakładały podręczniki. Każdy taki przelot to darmowa próbka materii z innego układu planetarnego, dostarczona pod nasze drzwi. Pytanie tylko, czy potrafimy ją poprawnie odczytać.

Dla przeciętnego obserwatora nieba 3I/Atlas pozostanie niewidoczny gołym okiem. Ale dla nauki jest to najjaśniejszy punkt na mapie nieba w 2026 roku. Punkt, który może być kluczem do odpowiedzi na odwieczne pytanie: „Czy jesteśmy sami?”. Odpowiedź, być może, właśnie mija orbitę Jowisza, milcząc w podczerwieni.

Pozostaje nam czekać na ostateczny raport z misji SPHEREx. Jeśli „dziwne zachowanie” się potwierdzi i wykluczone zostaną naturalne przyczyny, rok 2026 może stać się rokiem, w którym oficjalnie przestaliśmy być samotną wyspą we Wszechświecie. Albo przynajmniej rokiem, w którym zrozumieliśmy, jak wiele jeszcze mamy do odkrycia.

Udostępnij