Choć emocje po ostatnich wyborach jeszcze nie opadły, machina polityczna w Waszyngtonie już zaczyna pracować na najwyższych obrotach w kontekście kolejnego cyklu prezydenckiego. Komitet ds. Regulaminu Narodowego Komitetu Demokratów (DNC) stanął przed jednym z najważniejszych wyzwań tej dekady: ustaleniem harmonogramu prawyborów, który wyłoni kandydata partii w 2028 roku. Decyzja ta nie jest jedynie formalnością biurokratyczną – to strategiczny ruch, który może pogrzebać szanse jednych kandydatów, a innych wynieść na szczyt, o czym szeroko dyskutujemy na TopFlop.pl w kontekście globalnych trendów politycznych.
Dylemat, przed którym stoją partyjni stratedzy, jest fundamentalny: czy utrzymać rewolucyjny porządek wprowadzony na życzenie Joe Bidena w 2024 roku, czy też powrócić do tradycji, która przez dekady definiowała amerykańską politykę?
Dziedzictwo 2024 roku a nowe realia
W poprzednim cyklu wyborczym, pod silną presją urzędującego prezydenta, DNC dokonało historycznej zmiany, detronizując stan Iowa i New Hampshire na rzecz Karoliny Południowej. Argumentacja była jasna: Partia Demokratyczna, której elektorat jest zróżnicowany rasowo i etnicznie, nie powinna rozpoczynać procesu wyłaniania lidera w stanach w przeważającej mierze zamieszkanych przez ludność białą. Karolina Południowa, z silną reprezentacją czarnoskórych wyborców, miała lepiej odzwierciedlać „duszę partii”.
Jednak sytuacja w 2028 roku będzie diametralnie inna. Bez urzędującego prezydenta ubiegającego się o reelekcję, pole walki jest całkowicie otwarte. Gubernatorzy, senatorowie i inni potencjalni kandydaci bacznie obserwują decyzje płynące z Waszyngtonu. Jak informuje ABC News, Komitet ds. Regulaminu i Statutu DNC spotyka się, aby ocenić efektywność poprzedniego kalendarza i wysłuchać argumentów przedstawicieli stanów, które czują się pominięte. New Hampshire, dumne ze swojej stuletniej tradycji bycia „pierwszym w narodzie”, już zapowiedziało walkę o odzyskanie prestiżowego statusu, argumentując, że mały rozmiar stanu pozwala kandydatom na bezpośredni kontakt z wyborcami, co jest solą demokracji.
Geograficzna szachownica: Michigan i Georgia wchodzą do gry
Nie tylko tradycyjne potęgi walczą o wpływy. Do gry o wczesne miejsce w kalendarzu (tzw. early window) wchodzą stany wahające się (swing states), takie jak Michigan, Georgia czy Nevada. Liderzy partyjni z tych regionów argumentują, że wczesne prawybory pozwalają zbudować struktury i zaangażowanie wyborców, co procentuje w wyborach powszechnych w listopadzie.
Z perspektywy strategii wyborczej, wybór stanu otwierającego wyścig jest sygnałem, na jakie grupy społeczne stawia partia.
- Powrót do New Hampshire mógłby faworyzować kandydatów z umiarkowanego skrzydła lub tych z sąsiednich stanów Nowej Anglii.
- Pozostawienie Karoliny Południowej to ukłon w stronę lojalnego elektoratu afroamerykańskiego z Południa.
- Awans Michigan wzmocniłby pozycję kandydatów odwołujących się do klasy robotniczej i związków zawodowych z tzw. Pasa Rdzy (Rust Belt).
Czas decyzji i polityczne konsekwencje
Proces decyzyjny wewnątrz DNC to skomplikowana gra interesów. Każda zmiana w kalendarzu wiąże się z ryzykiem alienacji części elektoratu lub lokalnych struktur partyjnych. Co więcej, Republikanie mają własny harmonogram, a rozbieżność terminów między dwiema partiami w poszczególnych stanach może prowadzić do chaosu logistycznego i kosztownych podwójnych wyborów.
Dla potencjalnych kandydatów – takich jak gubernatorzy Gretchen Whitmer, Josh Shapiro czy Gavin Newsom – obecne obrady są kluczowe. Ich sztaby nie mogą w pełni sformułować strategii, dopóki nie wiedzą, gdzie padnie pierwszy strzał w 2028 roku. Ostateczna decyzja DNC pokaże, czy Partia Demokratyczna chce podążać ścieżką wyznaczoną przez Bidena, czy też szuka nowej tożsamości na post-bidenowską erę.