Podczas gdy oczy całego świata zwrócone są na front wschodni, na dalekiej północy Rosja po cichu, lecz konsekwentnie, realizuje inny niebezpieczny plan. Półwysep Kolski, graniczący z państwami NATO, zamienia się w niezdobytą fortecę, naszpikowaną najnowocześniejszą technologią wojskową i bronią jądrową.
Eksperci ds. bezpieczeństwa biją na alarm: mimo gigantycznych strat ponoszonych na polach bitew Ukrainy oraz postępującego kryzysu gospodarczego, Moskwa nie szczędzi rubli na zbrojenia w rejonie Arktyki. Jak wskazują najnowsze analizy, region ten staje się powoli „beczką prochu”, która może zdestabilizować bezpieczeństwo całej północnej półkuli. Więcej analiz dotyczących globalnych zagrożeń znajdziesz na stronie głównej naszego serwisu, gdzie na bieżąco monitorujemy sytuację geopolityczną.
Paradoks Rosyjskiej Strategii: Bieda w Kraju, Miliardy na Północy
Wydawać by się mogło, że wyczerpująca wojna na wyniszczenie powinna zmusić Kreml do cięć w innych sektorach obronności. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Norweski minister obrony, Tore Sandvik, w swojej ostatniej wypowiedzi nie pozostawił złudzeń co do intencji wschodniego sąsiada. Zwrócił uwagę, że Władimir Putin, mimo problemów logistycznych i sprzętowych na południu, z żelazną konsekwencją realizuje plan militaryzacji dalekiej północy.
Według ustaleń wywiadowczych, Rosja systematycznie zwiększa liczbę fregat oraz okrętów podwodnych wchodzących w skład potężnej Floty Północnej. To właśnie tam, w mroźnych wodach Arktyki, stacjonuje trzon rosyjskiego potencjału nuklearnego, który ma stanowić ostateczny argument w ewentualnej konfrontacji z Zachodem. Sandvik podkreśla, że kluczowym zagrożeniem dla NATO pozostaje niezmiennie Federacja Rosyjska, która traktuje ten region jako swoją strategiczną „polisę ubezpieczeniową”.
40 Baz i Największa Koncentracja Ognia na Ziemi
Skala rozbudowy infrastruktury wojskowej w tym nieprzyjaznym klimatycznie regionie jest porażająca. Kanadyjski nadawca publiczny CBC, powołując się na dane analityczne, wskazuje, że Rosja jest obecnie bezapelacyjnym dominatorem w Arktyce. Mowa tu o funkcjonowaniu od 30 do nawet 40 baz wojskowych – liczbie, której nie jest w stanie dorównać żadne inne państwo roszczące sobie prawa do tych terenów.
Jak informuje portal Forsal.pl, gros tego potencjału skoncentrowano właśnie na Półwyspie Kolskim, tuż przy granicy z Norwegią i Finlandią. Analitycy wojskowi są zgodni: mamy do czynienia z prawdopodobnie największą koncentracją siły ognia na kuli ziemskiej. W skład tego arsenału wchodzą nie tylko bazy morskie, ale również co najmniej trzy kluczowe bazy lotnicze, zdolne do obsługi strategicznych bombowców, oraz rozbudowane zaplecze dla broni masowego rażenia.
Cicha Wojna o Zasoby i Kontrolę
Działania Moskwy nie są jedynie prężeniem muskułów. Arktyka to region o strategicznym znaczeniu nie tylko militarnym, ale i gospodarczym, ze względu na ukryte pod lodem złoża surowców oraz otwierające się nowe szlaki handlowe. Militaryzacja Półwyspu Kolskiego ma zatem podwójny cel: zabezpieczenie rosyjskich interesów ekonomicznych oraz stworzenie strefy antydostępowej (A2/AD) dla sił NATO.
Sytuacja ta wymusza na Sojuszu Północnoatlantyckim rewizję dotychczasowych planów obronnych na północnej flance. Choć Norwegowie uspokajają, że nie spodziewają się bezpośredniego ataku w najbliższym czasie, to obecność tak potężnego zgrupowania wojsk tuż za miedzą wymusza stan ciągłej gotowości. „Arktyczna forteca” Putina to sygnał, że Kreml, niezależnie od wyniku wojny w Ukrainie, przygotowuje się do długofalowej rywalizacji o dominację w polarnym świecie.