Czerwony Poniedziałek na Rynkach. Wyprzedaż Metali Szlachetnych Nabiera Tempa

Rynek metali szlachetnych w odwrocie po weekendowych decyzjach w USA. Nominacja Kevina Warsha na szefa FED wywołała lawinę spadków na złocie, srebrze i miedzi.

Czerwony Poniedziałek na Rynkach. Wyprzedaż Metali Szlachetnych Nabiera Tempa

Czy to koniec hossy na złocie? Rynki reagują na „efekt Warsha”

Inwestorzy, którzy liczyli na spokojny początek lutego, musieli przełknąć gorzką pigułkę. Poniedziałkowa sesja na światowych parkietach upływa pod znakiem głębokiej czerwieni w sektorze surowcowym. Złoto, srebro, a także miedź tracą na wartości w zastraszającym tempie, a powodem tej nagłej zmiany sentymentu nie są dane makroekonomiczne, lecz polityka personalna w Stanach Zjednoczonych.

Jak wielokrotnie ostrzegaliśmy na łamach topflop.pl, rynki finansowe w 2026 roku są wyjątkowo wrażliwe na sygnały płynące z Waszyngtonu. Tym razem wystarczyła jedna informacja zza oceanu, by wywołać lawinę zleceń sprzedaży („sell-off”) na aktywach, które jeszcze niedawno biły historyczne rekordy. Co dokładnie wydarzyło się w weekend i dlaczego inwestorzy w panice uciekają w stronę dolara?

Nominacja, która wstrząsnęła giełdą

Bezpośrednim zapalnikiem wyprzedaży stała się decyzja prezydenta USA, Donalda Trumpa, o nominowaniu Kevina Warsha na nowego przewodniczącego Rezerwy Federalnej (Fed). Warsh, mający zastąpić Jerome’a Powella, jest postacią doskonale znaną na Wall Street, ale jego poglądy na politykę monetarną budzą skrajne emocje.

Jak informuje Interia Biznes, choć Warsh postrzegany jest jako zwolennik obniżania stóp procentowych (co teoretycznie powinno osłabiać dolara), rynek interpretuje jego kandydaturę w szerszym kontekście. Eksperci przypominają, że Warsh jest zwolennikiem „twardego pieniądza” i redukcji bilansu Fed do poziomów sprzed 2008 roku. Taka perspektywa oznacza koniec ery taniego pieniądza i nadpłynności, która w ostatnich latach pompowała wyceny aktywów ryzykownych oraz surowców.

Krach na metalach: Liczby nie kłamią

Skala przeceny jest znacząca i dotyka niemal wszystkich metali przemysłowych i szlachetnych.

  • Złoto: Po niedawnym osiągnięciu astronomicznego poziomu ponad 5500 USD za uncję (co było efektem spekulacyjnej bańki i ucieczki przed inflacją), cena spadła do okolic 4600 USD. To brutalna korekta, która w jedną sesję wymazała zyski wielu drobnych inwestorów.
  • Srebro: Jeszcze bardziej dramatycznie wygląda sytuacja na „ubogim krewnym złota”. Z poziomu 120 USD za uncję, kurs runął do 78 USD. Tak gwałtowny spadek świadczy o masowym zamykaniu pozycji długich przez fundusze hedgingowe.
  • Miedź: Doktor Miedź, barometr światowej gospodarki, również traci oddech. Cena zeszła z ponad 13 700 USD do niecałych 12 800 USD za tonę.

Spadki te są skorelowane z umocnieniem amerykańskiej waluty. Para EUR/USD osunęła się do poziomu 1,19, a dolar w Polsce podrożał do 3,55 zł. Choć Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ, uspokaja, że nie grozi nam powrót dolara powyżej 3,60 zł, to dla posiadaczy złota wycenianego w dolarach jest to marne pocieszenie.

Bitcoin i Ropa również pod presją

Wyprzedaż nie ogranicza się tylko do metali. Rykoszetem obrywa również rynek kryptowalut oraz surowców energetycznych. Bitcoin, który w połowie stycznia testował poziom 95 tys. dolarów, obecnie walczy o utrzymanie wsparcia przy 76,9 tys. dolarów. To klasyczny przykład mechanizmu „risk-off”, gdzie kapitał ucieka z aktywów o wysokiej zmienności w stronę bezpiecznej gotówki (USD).

Ropa naftowa Brent tanieje o blisko 5%, spadając do 66 dolarów za baryłkę. To sygnał, że rynek obawia się nie tylko polityki monetarnej USA, ale także potencjalnego spowolnienia gospodarczego, które mogłoby wyniknąć ze zbyt gwałtownego „odsysania” pieniądza z rynku przez nowy zarząd Fed.

Polska giełda na czerwono. KGHM ofiarą spekulacji i cen miedzi

Warszawski parkiet nie oparł się globalnym nastrojom. Indeks WIG20 traci około 1%, ale prawdziwy dramat rozgrywa się na akcjach KGHM Polska Miedź. Miedziowy gigant notuje spadki przekraczające 8%.

Powody przeceny polskiego championa są dwojakie:

  1. Globalny spadek cen miedzi i srebra: KGHM jest bezpośrednio skorelowany z cenami surowców, które wydobywa.
  2. Zamieszanie wokół zarządu: W weekend doszło do odwołania prezesa spółki, co samo w sobie wprowadza nerwowość. Dodatkowo, sprawą zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego (KNF). Chodzi o przedwczesne ujawnienie informacji poufnej na platformie X (dawniej Twitter) przez polityka, zanim oficjalny komunikat ESPI trafił na rynek. Tego typu niejasności prawne zawsze działają odstraszająco na kapitał zagraniczny.

Złoty (na razie) bezpieczną przystanią?

W tym morzu czerwieni polski złoty zachowuje się zaskakująco stabilnie. Analitycy wskazują na wysokie realne stopy procentowe w Polsce jako „poduszkę bezpieczeństwa”. Dopóki Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na gwałtowne cięcia stóp, nasza waluta może opierać się presji silnego dolara lepiej niż waluty rynków wschodzących. Niemniej jednak, globalna awersja do ryzyka w dłuższym terminie rzadko służy walutom z naszego koszyka.

Co dalej? Oczy zwrócone na Senat

Decyzja Trumpa o nominacji Warsha to dopiero początek procesu. Kandydatura musi zostać zatwierdzona przez Senat, co może przynieść kolejne zawirowania. Inwestorzy będą teraz z lupą analizować każdą wypowiedź przyszłego szefa Fed, szukając wskazówek dotyczących tempa redukcji bilansu. Jeśli Warsh potwierdzi swoje jastrzębie nastawienie, obecna korekta na złocie i srebrze może zamienić się w dłuższą bessę. Dla osób planujących zakupy fizycznych kruszców może to być okazja do wejścia na rynek po niższych cenach, jednak łapanie spadających noży zawsze wiąże się z ryzykiem. Najbliższe dni pokażą, czy 4600 USD za uncję złota to twarde dno, czy tylko przystanek w drodze na południe.

Udostępnij