XVII wiek był dla Rzeczypospolitej czasem wojen i chaosu, ale także okresem, w którym polska szlachta docierała w najdalsze zakątki globu. Mało kto jednak wie, że tysiące kilometrów od Wisły, w sercu dzikiej Azji, pewien wołyński szlachcic założył własne państwo, z którym liczyły się dwa potężne imperia: Cesarstwo Chińskie i Carstwo Rosyjskie. Oto historia Nicefora Czernichowskiego i jego Jaksy.
Gdy myślimy o polskich podróżnikach i zesłańcach, przed oczami stają nam obrazy z XIX wieku. Tymczasem polska obecność na Syberii zaczęła się znacznie wcześniej. Jeśli interesują Cię najnowsze doniesienia ze świata historii i geopolityki, przypadek Czernichowskiego jest dowodem na to, że polski gen wolności potrafi przetrwać w najbardziej ekstremalnych warunkach. To opowieść o honorze, krwawej zemście i dyplomatycznym kunszcie, który pozwolił garstce banitów utrzymać niezależność na ziemi niczyjej.
Zbrodnia w afekcie i ucieczka w nieznane
Wszystko zaczęło się od wojny polsko-rosyjskiej w latach 30. XVII wieku. Nicefor Czernichowski, szlachcic herbu Jaxa, dostał się do rosyjskiej niewoli i został zesłany na daleką Syberię. Choć zmuszono go do złożenia przysięgi wierności carowi, jego dusza pozostała nieujarzmiona. Osiedlił się nad rzeką Leną, gdzie pełnił funkcje administracyjne, jednak spokojne życie nie było mu pisane.
Punktem zwrotnym stał się rok 1665. Wawrzyniec Obuchow, carski wojewoda Ilimska, dopuścił się haniebnego czynu – według różnych źródeł zgwałcił żonę lub córkę Czernichowskiego. Polski szlachcic nie zamierzał szukać sprawiedliwości w skorumpowanych sądach. Zebrał oddział kozaków i w porywie zemsty zamordował wojewodę na rzece Lenie. Wyrok za taki czyn mógł być tylko jeden: śmierć w męczarniach. Czernichowski nie miał wyboru – wraz z grupą 84 wiernych ludzi ruszył na wschód, w stronę Amuru, na terytoria, gdzie nie sięgała już władza cara, a jeszcze nie do końca panowali Chińczycy.
Jaxa – twierdza wolności

Zbiegowie dotarli do ruin dawnego fortu Ałbazin. To tam Czernichowski postanowił zbudować swoją nową ojczyznę. Odbudowaną twierdzę nazwał Jaksą – od swojego herbu rodowego. Tak narodziło się państwo, które w historiografii znane jest jako Jaxa lub Jaxa-land.
Nie była to zwykła banda rozbójników. Czernichowski wprowadził kodeks praw, dbał o rozwój rolnictwa i handel. Jego „państwo” stało się azylem dla zbiegów z Syberii – Polaków, Kozaków, a nawet jeńców innych narodowości. Jaxa szybko rosła w siłę, podporządkowując sobie lokalne plemiona Daurów i Tunguzów, które wolały płacić trybut „sprawiedliwemu panu” niż bezwzględnym carskim urzędnikom.
Między Smokiem a Niedźwiedziem
Fenomen Jaksy polegał na jej położeniu. Twierdza znajdowała się na styku stref wpływów Rosji i Chin dynastii Qing. Czernichowski, wykazując się niezwykłym zmysłem politycznym, prowadził podwójną grę dyplomatyczną. Chińczycy, nie do końca rozumiejąc status przybyszów, tytułowali go „mądrym chanem” i wysyłali do niego listy pisane… po polsku (łaciną), gdyż był to jedyny język zrozumiały dla obu stron dzięki obecności jezuickich misjonarzy na dworze w Pekinie.
Przez lata Jaxa pozostawała de facto niepodległa. Dopiero rosnąca presja militarna ze strony Chin zmusiła Czernichowskiego do szukania protekcji. W 1669 roku, w zamian za carskie przebaczenie, zdecydował się on uznać zwierzchność Moskwy. Car Aleksy Michajłowicz, widząc strategiczne znaczenie Ałbazina, nie tylko anulował wyrok śmierci, ale mianował mordercę wojewody wicewojewodą ałbazińskim.
Historia Nicefora kończy się w połowie lat 70. XVII wieku, kiedy to najprawdopodobniej zmarł ze starości. Jego dzieło przetrwało go jednak o dekadę, aż do wielkiego oblężenia Ałbazina przez armię chińską w 1685 roku. Choć twierdza upadła, a jej obrońcy zostali przesiedleni (część trafiła do Pekinu, tworząc istniejącą do dziś grupę tzw. Ałbazińczyków), legenda o polskim państwie w Azji pozostała żywa. To dowód na to, że nawet w najczarniejszej godzinie, na końcu świata, determinacja jednostki może zmieniać bieg historii.