Koniec „Bungee” jaki znaliśmy? Bandura, Dzinold i Merghani w rękach służb. Zarzuty są przytłaczające

To koniec pewnej epoki w polskim internecie. Czołowi twórcy z grupy Bungee zostali dziś rano wyprowadzeni w kajdankach. Prokuratura stawia ciężkie zarzuty dotyczące przestępstw skarbowych na ogromną skalę.

Koniec "Bungee" jaki znaliśmy? Bandura, Dzinold i Merghani w rękach służb. Zarzuty są przytłaczające

Środa, 28 stycznia 2026 roku, zapisze się w historii polskiego internetu czarnymi zgłoskami. To, co jeszcze do niedawna wydawało się jedynie plotką krążącą po kuluarach branży influencerskiej, stało się faktem. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) przy wsparciu Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) dokonali rano serii zatrzymań, które wstrząsnęły posadami polskiego YouTube’a. W rękach śledczych znaleźli się giganci internetowej rozrywki: Patryk B. (znany jako Bandura), Dawid R. (Dzinold) oraz Amadeusz K. (Merghani).

Dla milionów fanów, którzy codziennie śledzili ich losy na platformach streamingowych, ten poranek przyniósł szok i niedowierzanie. Grupa, która przez lata budowała wizerunek oparty na luzie, wielkich pieniądzach i nieszablonowym humorze, nagle zderzyła się z brutalną rzeczywistością kodeksu karnego. Jak analizuje serwis TopFlop, sprawa ta może mieć znacznie szersze kręgi i dotyczyć nie tylko samej „wierchuszki” projektu Bungee, ale całego ekosystemu powiązań finansowych w polskim marketingu internetowym. To już nie są „dymy” pod publikę, to realne zagrożenie wieloletnim więzieniem.

Poranna akcja służb: „Weszli razem z drzwiami”

Zatrzymania miały charakter dynamiczny i skoordynowany. Służby nie chciały dać podejrzanym czasu na reakcję czy ukrycie jakichkolwiek dowodów. Według nieoficjalnych ustaleń, do mieszkań influencerów w Warszawie oraz w Wielkopolsce funkcjonariusze weszli niemal jednocześnie, wczesnym rankiem. Sceny, które rozegrały się na ekskluzywnych osiedlach, przypominały kadry z filmów sensacyjnych, a nie content, do którego przyzwyczaili nas youtuberzy.

Sąsiedzi, świadkowie tych zdarzeń, donoszą o nieoznakowanych radiowozach i zamaskowanych funkcjonariuszach wynoszących z apartamentów sprzęt elektroniczny – komputery, telefony, dyski twarde, a także dokumentację księgową. Zabezpieczono również luksusowe samochody, które wielokrotnie były ozdobą filmów na kanale Bungee. To standardowa procedura w przypadku podejrzeń o przestępstwa gospodarcze, mająca na celu zabezpieczenie majątku na poczet przyszłych kar.

Cisza, która zapadła na kanałach społecznościowych zatrzymanych, jest wymowna. Brak porannych stories, brak reakcji na zaczepki fanów – to wszystko tylko podsyca atmosferę niepewności. W środowisku mówi się o „czystce”, która była przygotowywana od miesięcy. Służby skarbowe od dawna przyglądały się przepływom finansowym w świecie influencerów, a dzisiejsza akcja to kulminacja wielomiesięcznego śledztwa operacyjnego.

Karuzela VAT i pranie pieniędzy – mechanizm przestępstwa

Zarzuty, które prokuratura stawia zatrzymanym, są niezwykle poważne i dotyczą przestępstw tzw. białych kołnierzyków. Nie chodzi tu o drobne wykroczenia czy nieopłacone mandaty, ale o zorganizowaną działalność mającą na celu uszczuplenie należności Skarbu Państwa na wielką skalę.

Jak informuje Głos Wielkopolski, w tle sprawy pojawiają się wątki dotyczące wystawiania i posługiwania się nierzetelnymi fakturami VAT oraz prania brudnych pieniędzy. Śledczy badają skomplikowaną sieć spółek i podmiotów powiązanych, przez które miały przepływać środki generowane z kontraktów reklamowych, gal freak-fightowych oraz donacji od widzów.

Mechanizm ten, znany w żargonie prawniczym jako „karuzela podatkowa”, polega często na tworzeniu fikcyjnych kosztów w celu obniżenia podatku dochodowego oraz nienależnego zwrotu podatku VAT. W przypadku branży internetowej, gdzie usługi są niematerialne (marketing, wizerunek, doradztwo), pole do nadużyć jest ogromne. Usługi, które w rzeczywistości nigdy nie zostały wykonane, są fakturowane na gigantyczne kwoty, co pozwala na „wypranie” gotówki i wprowadzenie jej do legalnego obrotu już jako „czystego” zysku.

Prokuratura Regionalna w Poznaniu, która nadzoruje śledztwo, na razie oszczędnie dawkuje informacje, zasłaniając się dobrem postępowania. Wiadomo jednak, że kwoty, o których mowa, idą w miliony złotych. Dla Patryka B., Dawida R. i Amadeusza K. oznacza to, że w przypadku udowodnienia winy grozi im kara pozbawienia wolności nawet do 15 lat, a także konfiskata majątku, który zgromadzili w trakcie swojej błyskotliwej kariery.

Upadek mitu „self-made manów”?

Zatrzymanie trójki tak popularnych twórców to cios wizerunkowy nie tylko dla nich samych, ale dla całego sektora influencer marketingu w Polsce. Bandura, Dzinold i Merghani byli ucieleśnieniem marzeń pokolenia Z – młodzi, bogaci, niezależni, żyjący na własnych zasadach. Ich filmy, często pokazujące wystawne życie, egzotyczne podróże i drogie gadżety, inspirowały miliony. Dziś ten obraz pęka jak bańka mydlana.

Wielu zadaje sobie pytanie: czy sukces, który obserwowaliśmy, był w całości zbudowany na talencie i ciężkiej pracy, czy może był „dopingowany” nielegalnymi optymalizacjami podatkowymi? Wizerunek „chłopaków z sąsiedztwa”, którzy po prostu dobrze się bawią, stoi teraz w sprzeczności z zarzutami o cyniczne wyłudzanie pieniędzy od państwa, czyli de facto od każdego podatnika.

Eksperci od marketingu nie mają wątpliwości – nawet jeśli youtuberzy zostaną oczyszczeni z zarzutów, co w sprawach karno-skarbowych jest procesem długotrwałym i skomplikowanym, ich marka osobista doznała nieodwracalnego uszczerbku. Reklamodawcy, którzy dotychczas chętnie współpracowali z grupą Bungee, teraz w popłochu wstrzymują kampanie. Nikt nie chce, aby logo jego firmy pojawiało się w kontekście afery kryminalnej. To może oznaczać koniec finansowego eldorado, niezależnie od wyroku sądu.

KAS bierze się za internet. To nie jest odosobniony przypadek

Warto spojrzeć na dzisiejsze zatrzymania w szerszym kontekście. To kolejny sygnał, że organy ścigania przestały traktować internet jako „Dzikim Zachód”, gdzie prawo nie sięga. Po głośnej aferze z youtuberem „Buddą”, która miała miejsce w ubiegłym roku, zatrzymanie ekipy Bungee potwierdza nową strategię państwa: zero tolerancji dla przestępczości gospodarczej w sieci.

Krajowa Administracja Skarbowa dysponuje coraz nowocześniejszymi narzędziami analitycznymi, które pozwalają prześwietlać przepływy na kontach bankowych, w portfelach kryptowalutowych oraz w systemach płatności online. To, co wydawało się bezpiecznym rajem podatkowym lub sprytną „optymalizacją”, dla algorytmów fiskusa jest czerwoną flagą. Influencerzy, którzy często obracają milionami bez odpowiedniego zaplecza prawnego i księgowego, stają się łatwym celem.

W środowisku mówi się, że dzisiejsze zatrzymania to dopiero wierzchołek góry lodowej. Lista podmiotów wytypowanych do kontroli jest rzekomo znacznie dłuższa i obejmuje nazwiska z absolutnego topu polskich rankingów popularności. Strach padł na agencje influencerskie i domy mediowe, które często pośredniczyły w transakcjach będących teraz przedmiotem zainteresowania prokuratury.

Co dalej z Bungee?

Przyszłość kanału i całego projektu stoi pod wielkim znakiem zapytania. W przypadku zastosowania przez sąd środków zapobiegawczych w postaci tymczasowego aresztowania – co przy tak poważnych zarzutach i obawie matactwa jest scenariuszem bardzo prawdopodobnym – działalność grupy zostanie de facto zamrożona na minimum trzy miesiące.

W internecie już wrze. Fora dyskusyjne i portale społecznościowe zalewane są teoriami spiskowymi, wyrazami wsparcia od najwierniejszych fanów („Murem za Bandurą”), ale też falą hejtu i satysfakcji („Nareszcie się do nich dobrali”). To polaryzacja, która pokazuje, jak wielkie emocje budzili ci twórcy.

Czy to koniec Bungee? Historia pokazuje, że internet bywa łaskawy dla skandalistów, ale przestępstwa skarbowe to kaliber, który ciężko „zamonetyzować” czy obrócić w żart. Jeśli zarzuty się potwierdzą, zamiast kolejnego streama z basenu, widzowie będą mogli śledzić co najwyżej relacje z sali sądowej. Sytuacja jest rozwojowa, a najbliższe 48 godzin, w trakcie których zapadną decyzje o ewentualnym areszcie, będą kluczowe dla dalszych losów Patryka B., Dawida R. i Amadeusza K.

Świat polskich mediów społecznościowych wstrzymał oddech. Wszyscy czekają na oficjalny komunikat prokuratury oraz oświadczenia obrońców zatrzymanych. Jedno jest pewne – po 28 stycznia 2026 roku polski YouTube nie będzie już taki sam.

Udostępnij