Dla fanów brytyjskiego gwiazdora licznik zatrzymał się na liczbie 1336. Tyle dni minęło od ostatniej dużej aktywności wydawniczej, ale oczekiwanie właśnie dobiegło końca. Harry Styles, ikona współczesnego popu, oficjalnie potwierdził powrót na scenę muzyczną z nowym, intrygującym projektem. To wiadomość, na którą czekał cały muzyczny świat, a o której jako pierwsi informujemy na łamach TopFlop.pl.
Kampania promocyjna, która poprzedziła to ogłoszenie, była majstersztykiem budowania napięcia. Od grudnia ubiegłego roku w przestrzeni internetowej i na ulicach największych metropolii zaczęły pojawiać się tajemnicze sygnały. Hasło „We belong together” (Należymy do siebie) stało się motywem przewodnim, pojawiając się na billboardach od Nowego Jorku po Sao Paulo, a także w zagadkowych wiadomościach głosowych rozsyłanych do najwierniejszych słuchaczy. Dziś wiemy już na pewno: czwarty solowy album Stylesa nosi tytuł „Kiss All The Time. Disco, Occasionally”.
Data premiery i wizja artystyczna
Premiera krążka została zaplanowana na 6 marca. Album ma być następcą obsypanego nagrodami „Harry’s House” z 2022 roku, który przyniósł artyście m.in. statuetkę Grammy za Album Roku. Nowe wydawnictwo będzie składać się z 12 utworów, a nad ich brzmieniem czuwał zaufany współpracownik Stylesa – producent Kid Harpoon. To gwarancja, że muzyczna jakość pozostanie na najwyższym poziomie, choć tytuł sugeruje eklektyczną podróż między romantyzmem a tanecznym parkietem.
Artysta podzielił się już okładką albumu, która idealnie wpisuje się w jego ekscentryczny, a zarazem swobodny styl. Widzimy na niej Stylesa stojącego na otwartej przestrzeni, pod zawieszoną w powietrzu kulą dyskotekową, z goglami pływackimi na oczach. To obraz, który sugeruje zabawę konwencją i powrót do estetyki retro, z której muzyk jest znany.
Od X-Factora na szczyty list przebojów
Droga Harry’ego Stylesa na szczyt jest jedną z najbardziej fascynujących historii w show-biznesie. Od nieśmiałego nastolatka, który dzięki namowom mamy trafił do programu X-Factor, przez globalne szaleństwo z boysbandem One Direction, aż po dojrzałą karierę solową. Wielu sceptyków wątpiło, czy „chłopak z plakatu” poradzi sobie jako samodzielny artysta. Jego debiutancki singiel „Sign of the Times” uciszył krytyków, a kolejne albumy – „Fine Line” i wspomniany „Harry’s House” – zacementowały jego pozycję jako jednego z najważniejszych głosów pokolenia.
Styles stał się nie tylko muzykiem, ale i ikoną mody oraz popkultury. Jego ostatnia trasa koncertowa „Love On Tour” trwała 22 miesiące, obejmowała 179 koncertów i przyciągnęła miliony fanów, generując gigantyczne zyski. Finał trasy we włoskim Reggio Emilia oglądało na żywo ponad 100 tysięcy osób.
Tajemnicze powroty i plotki o trasie
Po zakończeniu trasy w lipcu 2023 roku, Styles usunął się w cień. Widywano go sporadycznie – a to w Watykanie, a to podczas maratonu w Berlinie, który przebiegł w imponującym czasie poniżej trzech godzin. Ciszę przerwał dopiero pod koniec 2025 roku, publikując w sieci wideo z instrumentalnym utworem „Forever, Forever”. To był pierwszy sygnał, że maszyna promocyjna rusza na nowo.
Obecnie, oprócz samej płyty, ruszyła już przedsprzedaż fizycznych nośników, w tym limitowanych edycji winyli i zestawów z analogowym aparatem fotograficznym. Choć artysta nie udostępnił jeszcze pełnego singla, fragmenty melodii i wokalizy a capella rozgrzewają wyobraźnię fanów.
Co więcej, branża huczy od plotek o nadchodzących koncertach. Jak donosi serwis BBC, spekuluje się o letniej rezydencji koncertowej na stadionie Wembley w Londynie oraz w nowojorskim Madison Square Garden. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, lato 2026 roku będzie należeć do Harry’ego Stylesa, który dołączy do grona gigantów takich jak BTS czy Coldplay, planujących w tym roku wielkie stadionowe widowiska.