Matura 2025: Wielkie cięcia w kanonie lektur. Sprawdź, co znika z egzaminu

Matura 2025: Wielkie cięcia w kanonie lektur. Sprawdź, co znika z egzaminu

Zmiany w polskim systemie edukacji to temat, który od lat elektryzuje zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Tym razem jednak nie są to kosmetyczne poprawki, a prawdziwa rewolucja, która może znacząco wpłynąć na wyniki egzaminu dojrzałości. Nadchodząca matura w 2025 roku odbędzie się na zupełnie nowych zasadach dotyczących znajomości literatury.

Każdego roku tysiące abiturientów z niepokojem śledzą komunikaty Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, szukając informacji o tym, co dokładnie będzie wymagane na egzaminie. Jak wskazują najnowsze doniesienia edukacyjne, resort edukacji postanowił wyjść naprzeciw oczekiwaniom środowiska szkolnego i znacząco „odchudzić” podstawę programową. Decyzja ta jest odpowiedzią na głosy o przeładowaniu materiału, który często uniemożliwiał głębszą analizę tekstów kultury na rzecz pośpiesznego „przerabiania” kolejnych pozycji. Nowa lista lektur to nie tylko mniej stron do przeczytania, ale przede wszystkim zmiana filozofii nauczania języka polskiego, stawiająca bardziej na analizę fragmentów niż pamięciowe opanowanie treści całych tomów.

Koniec z „Potopem” w całości na poziomie podstawowym

Największe emocje budzi lista pozycji, które zostały całkowicie usunięte z wymagań egzaminacyjnych na poziomie podstawowym lub przesunięte do poziomu rozszerzonego. Przez dekady uczniowie zmagali się z monumentalnymi dziełami Henryka Sienkiewicza czy Stefana Żeromskiego, często korzystając ze streszczeń z braku czasu na lekturę oryginału. Nowe wytyczne zmieniają ten stan rzeczy w sposób radykalny.

Szczegółowa analiza dokumentów ministerialnych, którą przeprowadza autorka bloga Baba od Polskiego, ujawnia, że z listy lektur obowiązkowych na poziomie podstawowym znikają m.in. pełne wersje tak ikonicznych utworów, jak „Potop” Henryka Sienkiewicza (teraz obowiązują tylko fragmenty) czy „Chłopi” Władysława Reymonta. Co więcej, los ten podzieliły również wybrane utwory Mickiewicza, w tym „Konrad Wallenrod” oraz „Dziady cz. III” w zakresie niektórych ustępów. Z listy całkowicie wykreślono też wiele pozycji poetyckich, co z pewnością ucieszy uczniów, dla których analiza liryki bywała największym wyzwaniem.

Warto zauważyć, że zmiany te nie oznaczają całkowitego wyrugowania tych dzieł z kultury szkolnej. Nauczyciele wciąż mogą omawiać je na lekcjach, jeśli uznają to za stosowne, jednak uczniowie nie będą z nich rozliczani na egzaminie maturalnym w tak szczegółowym zakresie jak dotychczas. To sygnał, że egzaminatorzy będą kłaść większy nacisk na umiejętność czytania ze zrozumieniem i argumentowania, a nie na encyklopedyczną wiedzę o fabule.

Co zostaje i jak to wpłynie na przygotowania?

Mimo cięć, trzon polskiej literatury pozostaje nienaruszony. „Lalka” Bolesława Prusa, „Dziady cz. III” (w kluczowych fragmentach) czy „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego nadal stanowią fundament, bez którego trudno wyobrazić sobie zdanie matury z języka polskiego. Zmiana polega na selekcji – zamiast kilkudziesięciu pozycji, uczeń otrzymuje skondensowany zestaw, który realnie jest w stanie przyswoić w toku nauki w szkole średniej.

Eksperci zwracają uwagę, że krótsza lista lektur to broń obosieczna. Z jednej strony mniejsza objętość materiału redukuje stres i pozwala na dokładniejsze omówienie pozostawionych tekstów. Z drugiej – mniejsza liczba lektur oznacza, że egzaminatorzy mogą wymagać znacznie głębszej znajomości tych utworów, które na liście pozostały. Nie będzie już miejsca na powierzchowne kojarzenie faktów; konieczna będzie precyzyjna analiza motywów, postaw bohaterów i kontekstów historyczno-literackich.

Nowa rzeczywistość dla maturzystów i nauczycieli

Wprowadzone zmiany wymuszają również korektę planów nauczania w szkołach. Poloniści muszą teraz zweryfikować swoje rozkłady materiału, rezygnując z wielogodzinnych cykli lekcyjnych poświęconych lekturom, które wypadły z kanonu, na rzecz warsztatów pisania rozprawki czy analizy tekstów nieliterackich. Dla uczniów obecnych klas trzecich i czwartych liceum to moment kluczowy – muszą szybko zorientować się, które z przeczytanych już książek będą im potrzebne na egzaminie, a które mogą potraktować jako element ogólnego wykształcenia.

Redukcja listy lektur na 2025 rok to bez wątpienia ukłon w stronę realizmu edukacyjnego. Czy jednak rezygnacja z „Ludzi bezdomnych” czy „Rozdziobią nas kruki i wrony” na poziomie podstawowym nie zuboży wrażliwości młodych ludzi? To pytanie pozostaje otwarte, a odpowiedź na nie przyniosą dopiero wyniki egzaminów i poziom prac pisemnych przyszłorocznych abiturientów. Na ten moment pewne jest jedno: matura z polskiego w 2025 roku będzie inna, lżejsza wagowo, ale być może bardziej wymagająca intelektualnie.

Udostępnij