Nie Żyje Dominika Żukowska. „Aniołowie Dziś Latają Nisko” – Polska Scena Szantowa Straciła Swój Najczulszy Głos

Polska scena muzyczna pogrążyła się w żałobie. Odeszła Dominika Żukowska – "wcielona delikatność" i jeden z najpiękniejszych głosów krainy łagodności. Jeszcze w niedzielę grała koncert.

Nie Żyje Dominika Żukowska. "Aniołowie Dziś Latają Nisko" – Polska Scena Szantowa Straciła Swój Najczulszy Głos

Środa wieczór, 11 lutego 2026 roku, zapisała się czarnymi zgłoskami w historii polskiej muzyki żeglarskiej i poetyckiej. Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, w którą nikt nie chce uwierzyć: Dominika Żukowska nie żyje. Artystka, która przez ponad dwie dekady współtworzyła legendarny duet z Andrzejem Koryckim, odeszła nagle, pozostawiając po sobie pustkę, której nie wypełni żaden inny dźwięk. Redakcja TopFlop.pl składa najszczersze kondolencje rodzinie i bliskim.

Jeszcze w minioną niedzielę, zaledwie kilka dni temu, jej głos rozbrzmiewał w kieleckiej sali koncertowej. Publiczność, jak zawsze, dała się porwać jej interpretacjom, nieświadoma, że jest to pożegnanie. Dziś, zamiast oklasków, w mediach społecznościowych płyną łzy i słowa niedowierzania.

„Gardło Mam Ściśnięte”. Oficjalne Potwierdzenie Tragicznych Wieści

Informację o śmierci artystki przekazał w środę wieczorem wiceminister cyfryzacji, Michał Gramatyka. Jego wpis na Facebooku, pełen osobistego bólu, stał się pierwszym, wstrząsającym nekrologiem.

„Odeszła do wieczności Dominika Żukowska. Piękniejsza część duetu, który od lat stanowiła z Andrzejem Koryckim. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów naszej szantowej sceny” – napisał polityk, który sam jest mocno związany ze środowiskiem szantowym.

Słowa wiceministra, cytowane przez serwisy informacyjne, oddają to, co czuje teraz każdy fan krainy łagodności: „Wcielona delikatność, wrażliwość, wręcz kruchość. Gardło mam ściśnięte i kompletnie nie wiem czy i co mówić i myśleć…”. Swój wpis zakończył tytułem piosenki, którą Dominika wykonywała z Andrzejem: „Aniołowie dziś latają nisko”. Dziś ta metafora stała się bolesną rzeczywistością.

Ostatni Koncert w Kielcach: Cisza po Burzy Oklasków

Dramaturgii całemu wydarzeniu dodaje fakt, o którym wspomina zespół „Trzeci Oddech Kaczuchy”. Na swoim profilu facebookowym muzycy napisali: „Jeszcze w niedzielę grali koncert w Kielcach. A dziś już jej nie ma wśród nas. Razem wydali cztery płyty. Ogromna strata”.

To pokazuje, jak niespodziewane było to odejście. Dominika Żukowska była aktywna artystycznie do samego końca. Śmierć przyszła nagle, przerywając trasę, plany i marzenia. Dla fanów obecnych na niedzielnym koncercie, bilety z tego wydarzenia staną się teraz relikwiami – świadectwem ostatniego spotkania z artystką, która potrafiła zaczarować tłumy samą swoją obecnością.

Organizatorzy festiwalu „Port Pieśni Pracy” również pożegnali artystkę w niezwykle emocjonalnych słowach: „Uczuciowa, krucha i delikatna jak piórko, zachwycająca nas każdym dźwiękiem i sercem, z którym zawsze, absolutnie zawsze nas witała. Anielska”. Wspomnieli o piosence o „łódkach z kory, które struga anioł”, podkreślając, że dziś każda nuta tego utworu brzmi inaczej, głębiej, ostatecznie.

Kim Była Dominika Żukowska? Psycholog z Gitarą

Choć większość kojarzy ją ze sceną, Dominika Żukowska była postacią wielowymiarową. Z wykształcenia psycholog, co bez wątpienia miało wpływ na jej sceniczną wrażliwość. Potrafiła słuchać i potrafiła przekazywać emocje w sposób, który działał na publiczność terapeutycznie.

Debiutowała w drugiej połowie lat 90., początkowo związana z zespołem DNA. Jednak to współpraca z Andrzejem Koryckim, trwająca ponad 20 lat, zdefiniowała jej artystyczną drogę. Razem stworzyli nową jakość w polskiej piosence marynistycznej. Odeszli od rubasznych, głośnych szant na rzecz nastrojowych ballad, czerpiąc inspiracje z twórczości rosyjskich bardów – Bułata Okudżawy, Włodzimierza Wysockiego czy Żanny Biczewskiej.

Na ich oficjalnej stronie czytamy: „Andrzej Korycki i Dominika Żukowska starają się znieść klasyczny podział na artystę i widza”. To nie był pusty slogan. Ich koncerty były spotkaniami przyjaciół. Dominika swoją łagodnością łamała bariery, sprawiając, że każdy na widowni czuł się zauważony i ważny. Jej wykonania „Modlitwy” Okudżawy czy autorskich kompozycji Andrzeja były mistrzostwem interpretacji – cichej, ale wdzierającej się prosto do serca.

Pustka, Której Nie Da Się Wypełnić

Odejście Dominiki Żukowskiej to koniec pewnej epoki. Duet Korycki & Żukowska był instytucją. Ich płyty wychowały pokolenia żeglarzy i miłośników poezji śpiewanej. Dziś, w lutym 2026 roku, scena szantowa straciła swój najjaśniejszy, kobiecy punkt.

Trudno wyobrazić sobie kolejne festiwale – „Shanties” w Krakowie czy „Wiatrak” w Świnoujściu – bez jej uśmiechu i dźwięku jej gitary. Środowisko jest w szoku. Komentarze pod postami informującymi o jej śmierci to lawina wspomnień, podziękowań i niedowierzania.

„Nie możemy… A najbardziej w świecie NIE CHCEMY uwierzyć” – piszą przyjaciele z Portu Pieśni Pracy. I my również nie chcemy. Ale muzyka, którą po sobie zostawiła – te cztery wspólne płyty, setki nagrań z koncertów – pozostanie z nami na zawsze. Aniołowie zabrali ją do siebie, może po to, by tam, w górze, zaśpiewała im o morzu.

Dominiko, dziękujemy za każdy dźwięk. Żegluj bezpiecznie na niebiańskich oceanach.

Udostępnij