Pączek kontra Faworki: Wielkie Starcie Kalorii w Tłusty Czwartek 2026. Co Wybrać?

Odwieczny dylemat Tłustego Czwartku rozstrzygnięty. Zobacz, dlaczego "lekkie" faworki mogą być bardziej zdradliwe dla Twojej diety niż tradycyjny pączek z lukrem.

Pączek kontra Faworki: Wielkie Starcie Kalorii w Tłusty Czwartek 2026. Co Wybrać?

Tłusty Czwartek to dzień, w którym statystyczny Polak zapomina o liczeniu kalorii, a cukiernie przeżywają prawdziwe oblężenie. W roku 2026 to słodkie święto wypada wyjątkowo wcześnie – 12 lutego. Wiele osób stojących w kolejce po słodkości zadaje sobie jednak to samo pytanie: co jest „mniejszym złem” dla naszej sylwetki? Czy lepiej postawić na jednego, sycącego pączka, czy może skusić się na talerz kruchych faworków? W serwisie topflop.pl postanowiliśmy przeanalizować ten dylemat pod kątem dietetycznym, biochemicznym i psychologicznym, abyś mógł podjąć świadomą decyzję przy świątecznym stole.

Wybór między pączkiem a faworkami (zwanymi w niektórych regionach chrustem) nie jest tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Choć matematyka kalorii wydaje się prosta, mechanizmy naszego apetytu wprowadzają do równania zupełnie nowe zmienne. Przyjrzyjmy się zatem faktom.

Kaloryczna matematyka: Pączek wagi ciężkiej

Klasyczny pączek to symbol Tłustego Czwartku. Tradycyjny, smażony na głębokim tłuszczu (najczęściej smalcu), nadziewany konfiturą różaną i polany lukrem, może ważyć od 70 do 100 gramów.

Wartość energetyczna jednego pączka waha się zazwyczaj w granicach 300–450 kcal. Wszystko zależy od dodatków:

  • Pączek z pudrem: ok. 300 kcal.
  • Pączek z lukrem: ok. 350 kcal.
  • Pączek z lukrem i skórką pomarańczową: nawet 400 kcal i więcej.
  • Wersje „premium” (z czekoladą, kremem pistacjowym, posypkami): mogą sięgać nawet 500-600 kcal w jednej sztuce.

Zjedzenie dwóch tradycyjnych pączków dostarcza organizmowi około 700-800 kalorii. Dla osoby o niskiej aktywności fizycznej może to stanowić nawet 40-50% dziennego zapotrzebowania energetycznego. Co więcej, jest to energia pochodząca głównie z węglowodanów prostych i tłuszczów nasyconych, co powoduje gwałtowny wyrzut insuliny.

Faworki: Pozorna lekkość bytu

Faworki, dzięki swojej kruchej strukturze i lekkości, często postrzegane są jako „dietetyczna” alternatywa. Jeden chruścik waży niewiele i dostarcza średnio 80–100 kcal. Wydaje się więc, że jest to wybór znacznie bezpieczniejszy. Jednak dietetycy ostrzegają przed tą iluzją.

Jak informuje serwis kobieta.onet.pl, powołując się na analizy ekspertów, w tym dietetyczki Mileny Nosek, problem z faworkami nie leży w ich składzie, ale w sposobie ich konsumpcji. Faworki jemy zazwyczaj „garściami”. Rzadko kto kończy na jednej sztuce. Ich chrupkość i mała objętość sprawiają, że mózg nie rejestruje momentu sytości tak szybko, jak w przypadku ciężkiego, drożdżowego ciasta pączka.

Efekt chipsa

Mechanizm jedzenia faworków przypomina jedzenie chipsów. Jest to tzw. jedzenie bezwiedne. Zanim się zorientujemy, z talerza znika 10 sztuk, co łącznie daje nam blisko 900–1000 kcal – znacznie więcej niż w przypadku dwóch pączków, którymi bylibyśmy już fizycznie nasyceni.

Opinia dietetyka: Kontrola porcji jest kluczem

Milena Nosek, znana dietetyczka kliniczna, w swoich wypowiedziach medialnych często podkreśla aspekt psychologiczny. Z punktu widzenia kontroli porcji, bezpieczniejszym wyborem może okazać się pączek. Jest to produkt jednostkowy – zjadamy jednego i koniec. Mamy jasny sygnał dla mózgu: „zjadłem deser”. W przypadku faworków granica jest rozmyta, a „jeszcze jeden” wydaje się niegroźny.

Specjalistka zwraca uwagę na kilka kluczowych zasad, które pozwolą przetrwać Tłusty Czwartek bez problemów żołądkowych:

  1. Jakość ponad ilość: Lepiej zjeść jednego pączka z dobrej cukierni (smażonego na smalcu, z naturalną konfiturą) niż trzy „marketowe” wyroby pełne konserwantów i tłuszczów trans.
  2. Pora dnia: Słodycze najlepiej spożywać w pierwszej połowie dnia, kiedy nasz metabolizm pracuje na najwyższych obrotach. Pączek zjedzony na kolację to gwarancja odłożenia się tkanki tłuszczowej i problemów ze snem.
  3. Nie na pusty żołądek: Zjedzenie pączka jako pierwszego posiłku spowoduje drastyczny skok poziomu glukozy we krwi (hiperglikemia), a następnie jej gwałtowny spadek (hipoglikemia reaktywna), co skończy się sennością i wilczym głodem. Warto wcześniej zjeść pełnowartościowe śniadanie białkowo-tłuszczowe.

Tłuszczowe dylematy: Smalec czy olej?

Kluczowym elementem wpływającym na zdrowotność (lub jej brak) pączków i faworków jest medium smażalnicze. Tradycyjnie pączki smaży się na smalcu. Choć brzmi to „tłusto” i niezdrowo, z punktu widzenia chemii żywności smalec ma bardzo wysoki punkt dymienia i jest stabilny w wysokich temperaturach. Oznacza to, że nie utlenia się tak szybko jak wiele olejów roślinnych, nie tworząc tak wielu szkodliwych substancji kancerogennych podczas długotrwałego smażenia.

Z drugiej strony, pączki smażone na olejach roślinnych (często rzepakowym lub mieszankach frytury) mogą być wegańskie, ale często chłoną więcej tłuszczu, jeśli temperatura nie jest idealnie dobrana. Kluczem do „lżejszego” pączka jest dodatek spirytusu lub octu do ciasta – alkohol paruje podczas smażenia, ograniczając wchłanianie tłuszczu do wnętrza wyrobu. Ta sama zasada dotyczy faworków – dobrze napowietrzone ciasto z dodatkiem alkoholu będzie mniej kaloryczne.

Jak spalić „grzechy” Tłustego Czwartku?

Aby spalić jednego pączka (ok. 350 kcal), osoba o wadze 70 kg musi podjąć niemały wysiłek. Oto przykładowe aktywności:

  • Bieganie (tempem 10 km/h): ok. 30–40 minut.
  • Szybki marsz: ok. 90 minut.
  • Jazda na rowerze: ok. 45–60 minut.
  • Intensywne odkurzanie mieszkania: ok. 2 godziny.
  • Całowanie: ok. 4-5 godzin (wersja dla romantyków).

Warto jednak pamiętać, że jeden dzień odstępstwa od diety nie zrujnuje efektów wielomiesięcznej pracy, o ile zachowamy umiar. Organizm ludzki ma niesamowite zdolności adaptacyjne i jednorazowa nadwyżka kaloryczna zostanie z czasem wyrównana, pod warunkiem powrotu do zdrowych nawyków już następnego dnia.

Werdykt: Co wybrać 12 lutego?

Decyzja należy do Ciebie i Twoich preferencji smakowych oraz… silnej woli.

  • Wybierz pączka, jeśli lubisz konkretny deser, chcesz poczuć sytość i łatwiej Ci kontrolować zjedzenie „jednej sztuki”.
  • Wybierz faworki, jeśli potrafisz wydzielić sobie małą porcję (np. 5–6 sztuk) i schować resztę głęboko do szafki. Jeśli jednak wiesz, że nie skończysz, póki talerz nie będzie pusty – faworki mogą okazać się bombą kaloryczną znacznie potężniejszą niż pączek.

Eksperci są zgodni: Tłusty Czwartek jest od świętowania. Zamiast liczyć każdą kalorię ze strachem w oczach, lepiej skupić się na jakości produktu i delektowaniu się smakiem w dobrym towarzystwie. Stres związany z jedzeniem podnosi poziom kortyzolu, co bywa gorsze dla zdrowia niż sam cukier. Najważniejszy jest umiar i powrót do zrównoważonej diety już w piątek rano.

Udostępnij