Samotność w Blasku Dawnej Chwały. Edyta Wojtczak Kończy 90 Lat: „Wszyscy Odeszli, Zostałam Tylko z Książkami”

Dziś, 28 stycznia 2026 roku, Edyta Wojtczak świętuje swoje 90. urodziny w cieniu wielkiej osobistej refleksji. Legenda polskiej telewizji szczerze opowiada o przemijaniu, pustce po odejściu przyjaciół i życiu, które mimo samotności toczy się dalej.

Samotność w Blasku Dawnej Chwały. Edyta Wojtczak Kończy 90 Lat: "Wszyscy Odeszli, Zostałam Tylko z Książkami"

Dziś, 28 stycznia 2026 roku, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w historii polskiej telewizji obchodzi swój wielki jubileusz. Edyta Wojtczak, ikona elegancji i profesjonalizmu, kończy 90 lat. Jednak ten dzień, zamiast być świętem pełnym gwaru i szampana, upływa pod znakiem nostalgii i przejmującej ciszy. W rzadkim i niezwykle szczerym wyznaniu legendarna spikerka odsłania kulisy swojej codzienności, mówiąc wprost o cenie, jaką przyszło jej zapłacić za długowieczność.

Gdy myślimy o złotej erze Telewizji Polskiej, przed oczami staje nam jej spokojna twarz i nienaganna dykcja. Przez dekady gościła w domach milionów Polaków, stając się niemal członkiem rodziny. Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Jak zauważa serwis TopFlop, losy ikon mediów bywają przewrotne, a światła reflektorów w końcu gasną, ustępując miejsca prozie życia. Dla Edyty Wojtczak ta proza ma smak samotności, której nie stara się już pudrować.

„Jestem sama jak palec” – Urodziny bez świętowania

W dniu swoich 90. urodzin Edyta Wojtczak nie planuje hucznych przyjęć. W rozmowie z mediami, przytaczanej przez serwisy plotkarskie, spikerka z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nie widzi sensu w celebrowaniu kolejnego roku, gdy brakuje tych, z którymi chciałaby dzielić radość.

Ile razy można obchodzić urodziny? – pyta retorycznie gwiazda. Jej słowa, choć wypowiedziane spokojnie, niosą ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Najbardziej bolesnym aspektem sędziwego wieku nie są dla niej dolegliwości fizyczne, lecz pustka, która powstała wokół niej. – Moi dobrzy i wspaniali znajomi odeszli już niestety z tego świata. Jestem sama jak palec – wyznaje Wojtczak.

To zdanie – „sama jak palec” – brzmi szczególnie dramatycznie w ustach kobiety, którą kiedyś kochała cała Polska. Obraz prezenterki, która włącza telewizor tylko po to, by usłyszeć o śmierci kolejnej znanej osoby, jest wstrząsającym świadectwem przemijania. – Czasami włączam telewizor i słyszę, że ktoś odchodzi i prawie mi się płakać chce. Bez sensu zupełnie… Już nikogo nie ma. Jeszcze ja zostałam, tylko z książkami – dodaje.

Cień niespełnionych marzeń o rodzinie

Wojtczak nigdy nie ukrywała, że jej życie zawodowe, choć pełne sukcesów, nie szło w parze ze szczęściem w życiu prywatnym. Małżeństwo z Janem Szymańskim, który wyjechał z Polski w latach 80. i nigdy nie wrócił, pozostawiło trwały ślad w jej biografii. Spikerka nigdy nie zdecydowała się na rozwód, a po jego śmierci w 1999 roku nadal opiekowała się jego grobem. Dziś, w wieku 90 lat, refleksja nad przeszłością uderza ze zdwojoną siłą.

Wojtczak przyznaje, że brak dzieci to jeden z tych elementów, który teraz, u schyłku życia, rezonuje najmocniej. – Prawdopodobnie, gdybym miała dzieci, to moje życie wyglądało inaczej, ale ponieważ jest, jak jest, to widzę taką trochę pustkę, ale co zrobić? Takie jest życie – podsumowuje z charakterystycznym dla siebie stoicyzmem. Nie ma w tym histerii, jest za to chłodna analiza rzeczywistości kobiety, która zaakceptowała swój los, choć nie oznacza to, że przestał on boleć.

„Nie chce pomocy” – Duma i niezależność

Mimo podeszłego wieku i problemów ze zdrowiem, które w ubiegłym roku niemal całkowicie uwięziły ją w warszawskim mieszkaniu, Edyta Wojtczak pozostaje osobą niezwykle dumną i niezależną. Unika litości i nie oczekuje specjalnego traktowania. Potwierdza to Katarzyna Dowbor, jedna z niewielu osób z branży, która wciąż utrzymuje kontakt z legendarną spikerką.

Mamy kontakt. Raz na jakiś czas telefonujemy do siebie – zdradza Dowbor, cytowana przez media. Jak informuje Plejada, młodsza koleżanka po fachu wielokrotnie oferowała pomoc, jednak za każdym razem spotykała się z odmową. – Edyta nie chce pomocy. Gdy pytam, czy mogę coś dla niej zrobić, odpowiada, że nie. Mówi, że ma opiekę – relacjonuje Dowbor, podkreślając jednocześnie swoją wdzięczność dla mentorki.

To wycofanie się z życia publicznego jest świadomym wyborem Wojtczak. Od lat unika ona skandali, nie bywa na salonach, a jej obecność w mediach ogranicza się do rzadkich, telefonicznych rozmów. Wybrała życie w cieniu, z dala od zgiełku, który towarzyszył jej przez dekady pracy przy ulicy Woronicza.

Fenomen, który nie przeminął

Choć Edyta Wojtczak mówi o sobie, że „została tylko z książkami”, w sercach widzów wciąż zajmuje miejsce szczególne. Jest symbolem epoki, w której telewizja była oknem na świat, a prezenterzy – przewodnikami, którym się ufało. Jej 90. urodziny to moment, który zmusza do refleksji nie tylko nad jej losem, ale nad kondycją całego środowiska medialnego i tym, jak traktujemy jego weteranów.

Prawda jest taka, że jakoś żyję codziennie, ale tak smutno bez tych znajomych – mówi jubilatka. W tych prostych słowach kryje się uniwersalna prawda o starości, która nie oszczędza nikogo, nawet największych gwiazd. Edyta Wojtczak, mimo samotności, zachowuje klasę damy, którą zapamiętaliśmy z ekranów. I choć nie chce dziś zdmuchiwać świeczek na torcie, warto, aby wiedziała, że po drugiej stronie ekranu wciąż są ludzie, którzy pamiętają jej „Dobry wieczór” i życzą jej spokoju, którego tak bardzo pragnie.

Udostępnij