Dziś, 28 stycznia 2026 roku, świat po raz kolejny składa hołd małej, plastikowej cegiełce, która na zawsze zmieniła oblicze dziecięcej (i nie tylko) rozrywki. Międzynarodowy Dzień Klocków LEGO to nie tylko sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa, ale przede wszystkim – co skrupulatnie odnotowują analitycy rynku e-commerce – dzień jednych z największych wyprzedaży w roku. Jak zauważa serwis TopFlop, fenomen duńskiej marki dawno już wykroczył poza ramy sklepu z zabawkami, stając się elementem popkultury, sztuki, a nawet alternatywnego rynku inwestycyjnego.
Dokładnie 68 lat temu, 28 stycznia 1958 roku, Godtfred Kirk Christiansen złożył wniosek patentowy na klocek z charakterystycznym systemem wypustek i rurek. To właśnie ten moment, godzina 13:58 w Kopenhadze, uznawany jest za narodziny nowoczesnego systemu LEGO, który znamy do dziś. Systemu, który pozwala łączyć klocki wyprodukowane w latach 60. z tymi, które zeszły z taśmy produkcyjnej wczoraj. Ta kompatybilność i „siła sprzęgła” (clutch power) stały się fundamentem globalnego imperium. Dziś jednak, zamiast dmuchać świeczki na torcie, fani marki przeczesują internet w poszukiwaniu okazji, bo święto to stało się synonimem cenowych cięć.
Polowanie na okazje: Co znika z półek najszybciej?
Współczesny rynek zabawek jest bezlitosny, a inflacja ostatnich lat nauczyła konsumentów ostrożności. Mimo to, 28 stycznia to data, kiedy portfele otwierają się szerzej. Detaliści doskonale wiedzą, że nostalgia w połączeniu z etykietą „promocja” to mieszanka wybuchowa. W tym roku obserwujemy wyraźny trend: największym zainteresowaniem nie cieszą się wcale proste zestawy dla najmłodszych, lecz skomplikowane konstrukcje dedykowane dorosłym odbiorcom (seria 18+).
Jak informuje Komputer Świat, z okazji Dnia Klocków LEGO ruszyła wielka wyprzedaż popularnych zestawów, obejmująca setki produktów, które zazwyczaj odstraszają ceną regularną. Obniżki sięgające nawet 30-40% dotyczą flagowych serii takich jak LEGO Technic, LEGO Star Wars czy coraz popularniejszej kolekcji botanicznej. To właśnie te „półkowniki” – zestawy, które po złożeniu pełnią funkcję ekskluzywnej dekoracji wnętrza – są w 2026 roku motorem napędowym sprzedaży.
Szczególną uwagę łowców okazji przyciągają modele licencjonowane. Wielkie franczyzy filmowe i motoryzacyjne napędzają popyt. Widać to zwłaszcza w segmencie motoryzacyjnym, gdzie repliki supersamochodów w skali 1:8 znikają z wirtualnych magazynów w tempie ekspresowym. Dla wielu fanów dzisiejszy dzień to jedyna szansa w roku, by nabyć wymarzony model Ferrari czy McLarena bez konieczności nadwyrężania domowego budżetu do granic możliwości.
AFOL – Nowa siła nabywcza
Kim jest przeciętny klient podczas dzisiejszego święta? Coraz rzadziej jest to rodzic kupujący prezent dla dziecka, a coraz częściej AFOL (Adult Fan of LEGO) – dorosły fan klocków. To grupa demograficzna, którą duński gigant zaczął aktywnie dopieszczać kilka lat temu, a dziś zbiera tego owoce. Strategia „Adults Welcome” okazała się strzałem w dziesiątkę.
Dorośli budują, by się odstresować. W świecie przebodźcowania cyfrowego, manualna praca polegająca na łączeniu tysięcy małych elementów działa terapeutycznie. Zjawisko to, nazywane „mindfulness through play”, jest silnie eksploatowane w marketingu. Zestawy z serii LEGO Art (obrazy do powieszenia na ścianie) czy Architecture (słynne budowle świata) nie są zabawkami w tradycyjnym sensie. To elementy wystroju wnętrz, które przy okazji zaspokajają potrzebę twórczości.
W dniu takim jak dzisiaj, fora internetowe i grupy dyskusyjne pękają w szwach od analiz opłacalności zakupu poszczególnych setów. Społeczność AFOL jest niezwykle świadoma. Wiedzą dokładnie, jaki jest „koszt za element” (price per part) i czy dany zestaw ma potencjał inwestycyjny. Bo nie oszukujmy się – dla wielu LEGO to twarda waluta.
Klocek lepszy niż złoto? Ekonomia plastiku
W kontekście wyprzedaży nie sposób pominąć aspektu inwestycyjnego. Od lat w mediach finansowych pojawiają się analizy sugerujące, że zwrot z inwestycji w wycofane zestawy LEGO (EOL – End of Life) przewyższa zyski z giełdy czy złota. Choć jest to rynek spekulacyjny i obarczony ryzykiem, Dzień Klocków LEGO jest dla inwestorów czasem żniw.
Mechanizm jest prosty: kupić tanio zestaw, który wkrótce zniknie z oferty, przetrzymać go w nienaruszonym pudełku przez 2-3 lata, a następnie sprzedać z zyskiem na rynku wtórnym. Promocje z okazji 28 stycznia są idealnym momentem wejścia. Zestawy z serii Star Wars (szczególnie te z rzadkimi figurkami) czy modułowe budynki z serii Icons to „pewniaki”, których wartość niemal zawsze rośnie po zakończeniu produkcji.
Jednak eksperci ostrzegają przed hurraoptymizmem. Rynek powoli się nasyca, a firma LEGO coraz częściej wznawia produkcję poszukiwanych klasyków, co momentalnie zbija ceny na rynku wtórnym. Mimo to, wizja połączenia pasji z zarobkiem jest magnesem, który przyciąga do sklepów tysiące ludzi właśnie dzisiaj.
Ekologia w cieniu konsumpcji
Świętując Dzień Klocków LEGO w 2026 roku, nie można uciec od tematu ekologii. Paradoks polegający na masowej produkcji plastiku w czasach walki z zanieczyszczeniem środowiska jest dla firmy z Billund największym wyzwaniem wizerunkowym. W ostatnich latach obserwowaliśmy intensywne próby „zazielenienia” klocków.
Przejście na papierowe torebki wewnątrz pudełek (zamiast foliowych) stało się już standardem, który klienci zdążyli zaakceptować, choć początkowo budził on mieszane uczucia u purystów. Ważniejsza jest jednak walka o sam surowiec. Próby stworzenia klocków z plastiku pochodzącego z recyklingu butelek PET napotykały na trudności technologiczne, ale firma nie ustaje w wysiłkach znalezienia alternatywy dla ropopochodnego ABS-u.
Dla przeciętnego konsumenta, który dziś poluje na przeceny, te kwestie mogą schodzić na drugi plan, ale warto zauważyć, że na rynku wtórnym rośnie też popularność używanych klocków. Platformy takie jak BrickLink (należący do grupy LEGO) notują rekordowe obroty. Kupowanie używanych klocków to nie tylko oszczędność, ale też najbardziej ekologiczna forma zabawy – ten sam produkt służy kolejnym pokoleniom, nie tracąc na jakości.
Cyfrowa rewolucja i fizyczna tradycja
Rok 2026 to czas, w którym granica między zabawą fizyczną a cyfrową zaciera się jeszcze bardziej. LEGO, po sukcesach we współpracy z Epic Games (twórcami Fortnite), mocno stawia na metaverse. Jednak Dzień Klocków LEGO udowadnia, że nic nie zastąpi fizycznego kontaktu z materiałem.
Popularność programów telewizyjnych typu „LEGO Masters”, które doczekały się edycji w dziesiątkach krajów, pokazuje, że budowanie „w realu” wciąż jest sexy. To umiejętność inżynieryjna, przestrzenna i artystyczna w jednym. W dobie AI, która potrafi wygenerować obraz w sekundę, ręczne stworzenie skomplikowanej konstrukcji z tysięcy elementów nabiera nowej wartości – staje się dowodem ludzkiej cierpliwości i kreatywności.
Promocje obejmują również zestawy interaktywne, łączące klocki z aplikacjami na smartfony (jak seria Super Mario czy wciąż ewoluujące linie edukacyjne SPIKE). To próba odpowiedzi na pytanie: jak utrzymać uwagę dziecka, które urodziło się z tabletem w ręku? Okazuje się, że hybryda świata wirtualnego i realnego jest kluczem do przetrwania w XXI wieku.
Fenomen kulturowy, który łączy pokolenia
Patrząc na szał zakupowy towarzyszący dzisiejszemu świętu, trudno uwierzyć, że na początku lat 2000. firma stała na krawędzi bankructwa. Dzisiejsza pozycja LEGO jako najsilniejszej marki zabawkowej świata to efekt jednej z najbardziej spektakularnych restrukturyzacji w historii biznesu. Powrót do korzeni – czyli do klocka – przy jednoczesnym otwarciu się na popkulturę, uratował firmę.
Współczesne zestawy to lustro naszych zainteresowań. Mamy klocki dla fanów seriali („Friends”, „The Office”), dla miłośników motoryzacji, dla wielbicieli sztuki (Hokusai, Van Gogh) i dla graczy (Minecraft, Horizon). Każdy znajdzie coś dla siebie, co sprawia, że grupa docelowa jest w zasadzie nieograniczona wiekowo.
28 stycznia to zatem nie tylko święto komercyjne. To dzień, w którym przypominamy sobie o uniwersalnym języku zabawy. Niezależnie od tego, czy kupujemy mały zestaw za kilkadziesiąt złotych, czy inwestujemy w gigantycznego „Sokoła Millennium” za kilka tysięcy, motywacja jest ta sama: chęć tworzenia.
Wyprzedaże potrwają zapewne do wyczerpania zapasów, co w przypadku najgorętszych tytułów może nastąpić w ciągu kilku godzin. Jeśli więc macie na oku konkretny model, zwlekanie nie jest wskazaną strategią. Historia uczy, że w Dzień Klocków LEGO wygrywają ci, którzy mają szybki refleks i stabilne łącze internetowe. A ci, którzy nie planują zakupów? Zawsze mogą wyciągnąć z szafy stare pudło z klockami z dzieciństwa. Bo w końcu, jak głosił jeden z dawnych sloganów marki: „Tylko to, co najlepsze, jest wystarczająco dobre”. I ta zasada, mimo upływu lat, pozostaje aktualna.