Światowe wybiegi na chwilę zamarły, a branża fashion wstrzymała oddech. 19 stycznia 2026 roku dobiegła końca jedna z najważniejszych historii w dziejach współczesnego krawiectwa. W wieku 93 lat zmarł Valentino Garavani, człowiek, który nauczył kobiety kochać luksus i sprawił, że kolor czerwony stał się synonimem absolutnej elegancji. Jak podaje redakcja topflop.pl, odejście „Ostatniego Cesarza” to symboliczne zamknięcie złotej ery haute couture.
Architekt marzeń w kolorze Rosso Valentino
Valentino Clemente Ludovico Garavani nie był po prostu projektantem – był wizjonerem, który przez niemal pół wieku definiował to, co rozumiemy pod pojęciem włoskiego szyku. Jego kariera, rozpoczęta w latach 50. XX wieku, była pasmem nieustających sukcesów, które wyniosły markę Valentino na szczyty globalnej rozpoznawalności. To on wprowadził na salony odcień, który z czasem zyskał oficjalną nazwę „Rosso Valentino” – intensywną, krwistą czerwień, mającą według mistrza sprawiać, że „kobieta nigdy nie pozostanie niezauważona”.
Jego styl charakteryzował się bezkompromisowym uwielbieniem dla kobiecego piękna. W czasach, gdy moda eksperymentowała z dekonstrukcją i minimalizmem, Valentino pozostawał wierny bogactwu, falbanom, koronkom i perfekcyjnemu krojowi. Tworzył suknie, które nie były tylko ubraniami, ale dziełami sztuki użytkowej, mającymi celebrować sylwetkę i osobowość noszącej je kobiety.
Krawiec gwiazd i koronowanych głów
Lista klientek Valentino czyta się jak encyklopedię najważniejszych postaci XX i XXI wieku. Ubierał Jacqueline Kennedy Onassis, dla której stworzył słynną kolekcję „White Collection” w 1968 roku, a także Elizabeth Taylor, Audrey Hepburn czy księżną Dianę. W późniejszych latach jego muzami były Julia Roberts czy Anne Hathaway. Jak informuje The New York Times, projektant zmarł w spokoju, pozostawiając po sobie dziedzictwo, które wykracza daleko poza ramy samej mody, wpływając na kulturę masową i postrzeganie luksusu przez dekady.
Choć oficjalnie przeszedł na emeryturę w 2008 roku, żegnając się spektakularnym pokazem w Paryżu, jego duch wciąż unosił się nad domem mody, który stworzył. Jego partnerstwo biznesowe i życiowe z Giancarlo Giammettim stało się modelowym przykładem tego, jak talent artystyczny połączony z geniuszem biznesowym może zbudować imperium odporne na zawirowania rynkowe.
Pustka po mistrzu
Śmierć Valentino Garavaniego to moment refleksji nad kondycją dzisiejszej mody. Odszedł jeden z ostatnich przedstawicieli pokolenia, dla którego moda była przede wszystkim rzemiosłem i sztuką, a nie tylko narzędziem marketingowym. Jego podejście do detalu, szacunek do materiału i niezwykła umiejętność łączenia klasyki z nowoczesnością stanowiły wzór dla młodych adeptów projektowania.
Domy mody w Mediolanie, Paryżu i Nowym Jorku składają hołd mistrzowi. Wiele wskazuje na to, że nadchodzące tygodnie mody upłyną pod znakiem wspomnień i retrospektyw twórczości Włocha. Valentino zostawia świat nieco mniej kolorowym, ale jego „Rosso” pozostanie wieczne, przypominając, że prawdziwa elegancja nie poddaje się upływowi czasu ani śmierci.