Decyzja RPP: Stopy procentowe „zamrożone” na poziomie 4 proc. Co to oznacza dla Twojego portfela w 2026 roku?

Rada Polityki Pieniężnej na lutowym posiedzeniu zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych na poziomie 4,00%. Po serii obniżek w 2025 roku NBP przyjmuje postawę "wait-and-see", analizując wpływ wcześniejszego luzowania na wskaźniki CPI.

Decyzja RPP: Stopy procentowe "zamrożone" na poziomie 4 proc. Co to oznacza dla Twojego portfela w 2026 roku?

Lutowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (RPP) zakończyło się decyzją, która dla wielu analityków była spodziewana, choć część kredytobiorców wciąż liczyła na kontynuację cyklu obniżek rozpoczętego w ubiegłym roku. Po dwudniowych obradach (3-4 lutego 2026 r.) Rada postanowiła utrzymać stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego na niezmienionym poziomie. Oznacza to, że główna stopa referencyjna wciąż wynosi 4,00 proc. Czy to koniec ery taniejącego pieniądza, czy tylko „przystanek” przed kolejnymi cięciami?

Decyzja ta ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla rynków finansowych, ale przede wszystkim dla domowych budżetów milionów Polaków. Stabilizacja stóp procentowych wpływa bezpośrednio na wskaźniki WIBOR, a tym samym na wysokość rat kredytów hipotecznych, oprocentowanie lokat oraz ogólną kondycję złotego. Jak zauważają eksperci portalu TopFlop.pl, obecny poziom stóp procentowych jest wynikiem skomplikowanej gry pomiędzy koniecznością pobudzania wzrostu gospodarczego a utrzymaniem inflacji w ryzach celu inflacyjnego NBP. W niniejszym artykule przyjrzymy się szczegółowo kulisom tej decyzji, przeanalizujemy sytuację makroekonomiczną Polski na początku 2026 roku oraz sprawdzimy, jak obecna polityka pieniężna wpłynie na rynek nieruchomości i oszczędności Polaków.

Koniec serii obniżek? Pauza w lutym 2026

Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o pozostawieniu stóp bez zmian jest istotnym sygnałem dla rynku. Przypomnijmy, że rok 2025 upłynął pod znakiem wyraźnego luzowania polityki monetarnej. W ciągu minionych 12 miesięcy RPP obniżała koszt pieniądza aż sześciokrotnie, redukując stopy łącznie o 1,75 punktu procentowego. Ostatni taki ruch miał miejsce w grudniu 2025 roku, kiedy to stopa referencyjna spadła o kolejne 25 punktów bazowych, osiągając obecny pułap 4,00 proc.

Aktualna tabela stóp procentowych NBP (stan na 5 lutego 2026 r.) prezentuje się następująco:

  • Stopa referencyjna: 4,00%
  • Stopa lombardowa: 4,50%
  • Stopa depozytowa: 3,50%
  • Stopa redyskontowa weksli: 4,05%
  • Stopa dyskontowa weksli: 4,10%

Takie ukształtowanie parametrów polityki pieniężnej sugeruje, że Narodowy Bank Polski przechodzi w fazę obserwacji (tzw. „wait-and-see”). Po dynamicznych cięciach w ubiegłym roku, decydenci chcą ocenić, jak obniżony koszt kredytu wpływa na konsumpcję oraz – co kluczowe – czy nie generuje nowej presji inflacyjnej. Jak informuje RMF24, utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie oznacza stabilizację rat kredytów hipotecznych oraz innych zobowiązań opartych o zmienne oprocentowanie, co jest wiadomością neutralną, ale dającą pewną przewidywalność na najbliższe tygodnie.

Inflacja CPI a decyzja Rady. Czy cel został osiągnięty?

Kluczowym argumentem dla Rady Polityki Pieniężnej zawsze pozostaje wskaźnik inflacji konsumenckiej (CPI). Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), inflacja w grudniu 2025 roku wyniosła 2,4 proc. w ujęciu rocznym (r/r). Jest to odczyt znajdujący się idealnie w punktowym celu inflacyjnym NBP (który wynosi 2,5 proc. +/- 1 pkt proc.).

Dlaczego więc RPP nie zdecydowała się na dalsze obniżki, skoro inflacja jest niska? Odpowiedź tkwi w strukturze wzrostu cen oraz prognozach na kolejne kwartały.

  1. Inflacja bazowa: Mimo spadku głównego wskaźnika CPI, inflacja bazowa (po wyłączeniu cen żywności i energii) wciąż wykazuje pewną inercję, utrzymując się nieco powyżej głównego odczytu. Jest to sygnał, że presja płacowa i popytowa w usługach wciąż jest obecna.
  2. Ceny regulowane: Początek roku to tradycyjnie moment niepewności związany z nowymi taryfami energetycznymi oraz zmianami podatkowymi, które mogą impulsowo podbić wskaźnik cen w pierwszym kwartale 2026 roku.
  3. Realne stopy procentowe: Przy stopie referencyjnej 4,00 proc. i inflacji 2,4 proc., mamy do czynienia z dodatnimi realnymi stopami procentowymi (około 1,6 proc.). Jest to sytuacja diametralnie inna niż w latach 2022-2023, kiedy to realne stopy były głęboko ujemne. Dodatnia realna stopa sprzyja oszczędzaniu i stabilizuje walutę, ale jednocześnie może hamować inwestycje, jeśli utrzyma się zbyt długo.

Reakcja rynków: Złoty zyskuje, WIBOR w miejscu

Decyzje RPP są bacznie obserwowane przez inwestorów walutowych. Bezpośrednio po ogłoszeniu komunikatu w środę po południu, polski złoty (PLN) nieznacznie umocnił się względem głównych walut. Inwestorzy zagraniczni odebrali brak obniżki jako sygnał jastrzębi (restrykcyjny), co zwiększa atrakcyjność polskich obligacji. Utrzymanie różnicy stóp procentowych między Polską a strefą euro (gdzie EBC kontynuuje ostrożne luzowanie) działa na korzyść złotego.

Dla przeciętnego Polaka najważniejszym wskaźnikiem rynkowym jest jednak WIBOR 3M i 6M, od których zależy oprocentowanie większości złotowych kredytów mieszkaniowych.

  • Stabilizacja stawek: Rynek międzybankowy w dużej mierze wycenił już scenariusz „pauzy” w obniżkach. Stawki WIBOR oscylują obecnie w okolicach 3,90-3,95 proc., co oznacza, że są one nieznacznie niższe od stopy referencyjnej.
  • Brak ulgi, ale i brak podwyżek: Kredytobiorcy nie zobaczą w lutym i marcu spadku rat, ale mogą spać spokojnie – widmo podwyżek jest w obecnym scenariuszu makroekonomicznym praktycznie wykluczone.

Kredytobiorcy vs. Oszczędzający. Nowa rzeczywistość 2026

Rok 2026 przynosi nową dynamikę w relacjach bank-klient. Przez ostatnie lata to kredytobiorcy byli „na świeczniku”, zmagając się z historycznie wysokimi ratami. Obecnie, przy stopie 4,00 proc., kredyt jest znacznie tańszy niż w szczytowym momencie (gdy stopy wynosiły 6,75 proc.), co powoli odmraża rynek hipoteczny. Zdolność kredytowa Polaków rośnie, nie tylko dzięki spadkowi stóp, ale także dzięki dynamicznemu wzrostowi wynagrodzeń, który w 2025 roku realnie wyprzedził inflację.

Z drugiej strony barykady znajdują się oszczędzający. Dla nich decyzja o wstrzymaniu obniżek jest dobrą wiadomością. Banki komercyjne, przewidując dalsze cięcia, już pod koniec 2025 roku zaczęły drastycznie obniżać oprocentowanie lokat. Decyzja RPP z lutego może powstrzymać ten trend. Choć na „kokosy” rzędu 7-8 proc. nie ma co liczyć, to oferty w okolicach 3,5-4,0 proc. na kontach oszczędnościowych pozwalają realnie ochronić kapitał przed inflacją wynoszącą 2,4 proc. To fundamentalna zmiana – po raz pierwszy od lat oszczędzanie w banku ma sens ekonomiczny w ujęciu realnym.

Co dalej? Prognozy na resztę roku

Pytanie, które zadają sobie wszyscy analitycy, brzmi: jak długo potrwa pauza w obniżkach? Komunikaty płynące z NBP sugerują, że Rada nie zamyka sobie drogi do dalszego luzowania, ale uzależnia je od „napływających danych”.

Scenariusz bazowy zakłada, że stopy mogą pozostać na poziomie 4,00 proc. przez cały pierwszy kwartał 2026 roku. Jeśli marcowa projekcja inflacji NBP pokaże trwałe zakotwiczenie CPI w celu oraz osłabienie koniunktury gospodarczej (np. w Niemczech, co uderza w polski eksport), RPP może powrócić do obniżek w drugim kwartale. Większość ekonomistów bankowych spodziewa się, że na koniec 2026 roku stopa referencyjna może spaść w okolice 3,50 proc., chyba że wystąpią nieprzewidziane szoki zewnętrzne (np. na rynku surowców).

Warto również zwrócić uwagę na globalny kontekst. Decyzje amerykańskiego Fedu oraz Europejskiego Banku Centralnego będą wyznaczać ramy dla NBP. Jeśli główne banki centralne świata przyspieszą obniżki, RPP będzie pod presją, by nie dopuścić do nadmiernego umocnienia złotego, co szkodziłoby polskim eksporterom.

Podsumowując, decyzja z lutego 2026 roku to sygnał stabilizacji. Polska gospodarka wchodzi w rok z inflacją pod kontrolą, dodatnim wzrostem gospodarczym i kosztem pieniądza, który nie jest już zaporowy, choć wciąż pozostaje restrykcyjny w porównaniu do lat przedpandemicznych. Najbliższe miesiące będą testem dla tej strategii – czy uda się utrzymać „złoty środek” między wzrostem a stabilnością cen bez konieczności gwałtownych ruchów na stopach procentowych.

Udostępnij