Przez lata polska ortografia uchodziła za jedną z najtrudniejszych na świecie, pełną nielogicznych wyjątków i pułapek, w które wpadali nawet doświadczeni poloniści. Rok 2026 przyniósł jednak długo oczekiwany przełom. Rada Języka Polskiego zdecydowała się na radykalne cięcie węzła gordyjskiego zawiłych reguł, wprowadzając zmiany, które mają ułatwić życie milionom Polaków. Redakcja portalu TopFlop przygląda się nowym wytycznym, które wywracają do góry nogami dotychczasowe przyzwyczajenia ze szkolnych ławek.
Decyzja o reformie nie zapadła z dnia na dzień, była efektem wieloletnich konsultacji i analizy błędów najczęściej popełnianych przez użytkowników języka. Głównym założeniem zmian jest ujednolicenie pisowni w obszarach, które dotychczas budziły największe wątpliwości. Chodzi tu przede wszystkim o zasady pisowni wielką i małą literą oraz pisownię łączną i rozdzielną. Eksperci wyszli z założenia, że język ma służyć komunikacji, a nie być polem minowym, gdzie każdy krok grozi błędem ortograficznym.
Mieszkańcy miast odzyskują godność (i wielką literę)
Jedną z najbardziej spektakularnych zmian, która z pewnością ucieszy lokalnych patriotów, jest ujednolicenie pisowni nazw mieszkańców. Do końca 2025 roku obowiązywała nas schizofreniczna zasada: mieszkańcy państw i kontynentów (np. Polak, Europejczyk) pisani byli wielką literą, natomiast mieszkańcy miast, wsi i dzielnic (np. warszawianin, łodzianin, mokotowianin) – małą. Ta niekonsekwencja była źródłem niezliczonych błędów.
Obecnie zasada jest prosta: wszystkie nazwy mieszkańców terenów geograficznych piszemy wielką literą. Oznacza to, że formy „Warszawianin”, „Krakowianin” czy „Zgierzanin” są teraz jedynymi poprawnymi. Jak wskazuje w swoim materiale Onet, zmiana ta ma charakter nie tylko porządkujący, ale również dowartościowujący tożsamość regionalną, zrównując ją z tożsamością narodową.
Partykuła „nie” przestaje dzielić
Kolejny obszar, w którym nastąpiła „wielka unifikacja”, to pisownia partykuły „nie” z imiesłowami przymiotnikowymi (np. niepiszący, niezrobiony). Dotychczasowe reguły dopuszczały pisownię rozdzielną w sytuacjach wyraźnego przeciwstawienia, co w praktyce było trudne do jednoznacznego zinterpretowania. Nowe wytyczne dążą do maksymalnego uproszczenia: zasadą nadrzędną staje się pisownia łączna.
Podobny los spotkał przedrostki takie jak super-, ekstra-, mini- czy niby-. Koniec z dylematami, czy używać łącznika, czy pisać łącznie. Reforma promuje pisownię łączną (np. superokazja, minispódniczka), traktując te cząstki jako integralną część wyrazu. Ma to wyeliminować chaos, jaki panował w przestrzeni reklamowej i internetowej.
Samochody wyjeżdżają z cienia małej litery
Ciekawą zmianą jest podejście do marek produktów przemysłowych, w szczególności samochodów. Przez dekady podręczniki nakazywały pisać „kupił fiata” (jako konkretny przedmiot) małą literą, ale „marka Fiat” wielką. Było to rozróżnienie często sztuczne i niezrozumiałe dla przeciętnego użytkownika. Od 2026 roku zalecane jest stosowanie wielkiej litery również w odniesieniu do konkretnych egzemplarzy, jeśli nazwa ta jest tożsama z nazwą marki. Zdanie „Podjechał nowym Fordem” zyskuje teraz pełną aprobatę językoznawców.
Czas na wymianę podręczników
Wprowadzenie nowych zasad to ogromne wyzwanie logistyczne i edukacyjne. Wydawcy słowników i podręczników szkolnych stają przed koniecznością aktualizacji milionów egzemplarzy materiałów dydaktycznych. Nauczyciele języka polskiego muszą nie tylko sami przestawić się na nowe tory, ale także wdrożyć te zasady w nauczaniu, co w okresie przejściowym może prowadzić do pewnego zamieszania, zwłaszcza w kontekście egzaminów zewnętrznych. Choć cel reformy to uproszczenie, okres adaptacji do nowej rzeczywistości językowej z pewnością potrwa kilka lat, zanim nowe formy „opatrzą się” w tekstach kultury i prasie.