Szczęśliwy finał poszukiwań: Manul Bożenka z poznańskiego zoo bezpieczna w domu

W poznańskim ogrodzie zoologicznym zakończyły się poszukiwania zaginionego manula. Samica o imieniu Bożenka została odnaleziona na terenie zoo i jest już bezpieczna.

Szczęśliwy finał poszukiwań: Manul Bożenka z poznańskiego zoo bezpieczna w domu

Zaginięcie dzikiego zwierzęcia z ogrodu zoologicznego to zawsze sytuacja pełna napięcia, wymagająca natychmiastowej reakcji i profesjonalnego podejścia zarówno ze strony opiekunów, jak i służb porządkowych. Jak informuje portal TopFlop, takie wydarzenia przyciągają ogromną uwagę opinii publicznej i mediów. W ostatnich dniach cała Polska żyła historią zniknięcia wyjątkowego kota. W środę, 25 lutego 2026 roku, pracownicy poznańskiego zoo zauważyli brak jednego ze swoich najcenniejszych i najbardziej charakterystycznych podopiecznych. Z klatki zniknęła samica manula o imieniu Bożenka. Sytuacja była o tyle niepokojąca, że pierwsze ślady oraz okoliczności zdarzenia sugerowały celową ingerencję osób trzecich. Po intensywnych działaniach poszukiwawczych, w piątkowy poranek nadeszły jednak dobre wieści. Jak podaje oficjalna informacja ze źródła, zwierzę zostało odnalezione i jest w dobrym stanie fizycznym.

Niepokój w poznańskim zoo: Zniknięcie samicy manula

Środa, 25 lutego, zapowiadała się jako kolejny standardowy dzień pracy w poznańskim ogrodzie zoologicznym. Rutynowe kontrole wybiegów i klatek przyniosły jednak szokujące odkrycie. Samica manula, pieszczotliwie nazywana Bożenką, nie znajdowała się w swoim stałym miejscu przebywania. Pracownicy ogrodu zoologicznego natychmiast podnieśli alarm. Zniknięcie dzikiego, płochliwego kota wymagało wdrożenia specjalnych procedur bezpieczeństwa oraz natychmiastowego poinformowania odpowiednich służb.

Początkowe ustalenia były wysoce niepokojące. Z analizy sytuacji wynikało, że Bożenka najprawdopodobniej nie opuściła klatki z powodu awarii zabezpieczeń czy własnego sprytu, lecz została z niej celowo wypuszczona przez nieznanego sprawcę. Taki rozwój wydarzeń narzucił zupełnie inny ton całej operacji poszukiwawczej, wprowadzając element potencjalnego przestępstwa oraz zagrożenia dla samego zwierzęcia, które znalazło się poza swoim bezpiecznym i znanym terytorium.

Działania poszukiwawcze i zaangażowanie służb

Opiekunowie zwierząt, weterynarze oraz zarząd zoo niezwłocznie przystąpili do akcji poszukiwawczej. Zaapelowano również do opinii publicznej i mieszkańców o pomoc w odnalezieniu dzikiego kota. Poszukiwania prowadzono niezwykle skrupulatnie, koncentrując się przede wszystkim na samym terenie ogrodu zoologicznego oraz jego najbliższej okolicy. Ze względu na naturę manuli, które są z natury samotnikami unikającymi kontaktu z człowiekiem, wiedziano, że zwierzę najpewniej znajdzie sobie cichą, ciemną i niedostępną kryjówkę.

W sprawę zaangażowano także policję, co jest standardową procedurą w przypadku podejrzenia celowego uwolnienia niebezpiecznego lub cennego zwierzęcia z ogrodu zoologicznego. W piątkowy poranek, po kilkudziesięciu godzinach niepewności, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, Andrzej Borowiak, przekazał opinii publicznej radosną nowinę – samica manula została zlokalizowana i zabezpieczona.

Gdzie ukrywała się Bożenka?

Jak się okazało, Bożenka nie oddaliła się zbytnio od swojego domostwa. Manule to zwierzęta wysoce terytorialne i niezwykle ostrożne. Zwierzę zostało odnalezione na terenie poznańskiego zoo, a dokładnie w pawilonie zwierząt nocnych. Wybór tego miejsca przez uciekinierkę wydaje się niezwykle logiczny z punktu widzenia biologii gatunku. Pawilon zwierząt nocnych zapewnia zaciemnienie, ciszę oraz liczne zakamarki, które dla zestresowanego, małego kota stanowią idealne schronienie.

Zdolność manuli do kamuflażu jest wręcz legendarna. Ich gęste, szare futro sprawia, że potrafią doskonale wtopić się w otoczenie, stając się niemal niewidocznymi nawet z bliskiej odległości. Fakt, że Bożenka spędziła w ukryciu niemal dwa dni na terenie zoo, doskonale ilustruje, jak trudno jest zlokalizować to niewielkie, płochliwe zwierzę, gdy postanowi ono unikać wzroku ludzi.

Stan zdrowia zwierzęcia i obserwacja weterynaryjna

Najważniejszą informacją po odnalezieniu uciekinierki był jej stan zdrowia. Pracownicy zoo z ulgą poinformowali, że samica jest cała i zdrowa. W oficjalnym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych, napisano z charakterystycznym dla opiekunów humorem: „Nasz manul wrócił — cały, zdrowy i… wyglądający tak, jakby właśnie był na weekendowym city breaku, a nie nieplanowanej eskapadzie”.

Słowa „Bożenka melduje się z powrotem na pokładzie. A my wreszcie oddychamy” oddają ogromny ciężar stresu, jaki towarzyszył załodze ogrodu zoologicznego przez ostatnie dni. Mimo dobrych rokowań i braku widocznych obrażeń, zgodnie z procedurami weterynaryjnymi, Bożenka została poddana ścisłej obserwacji, która potrwa co najmniej do poniedziałku. Pobyt poza własnym wybiegiem, zmiana diety (lub jej brak) oraz potencjalny stres związany z przebywaniem w nieznanym otoczeniu mogą mieć opóźnione skutki zdrowotne, dlatego fachowa opieka w pierwszych dniach po odnalezieniu jest kluczowa.

Magellan z Poznania: Przypomnienie głośnej ucieczki z 2020 roku

Zniknięcie Bożenki przywołało w pamięci pracowników zoo oraz mieszkańców Poznania inną, równie głośną historię sprzed kilku lat. W październiku 2020 roku z tego samego ogrodu zoologicznego uciekł inny manul. Tamta sytuacja również postawiła na nogi cały zespół opiekunów oraz służby porządkowe. Zbiegły kot przebywał na wolności przez kilka dni, a jego poszukiwania były na bieżąco relacjonowane przez media w całej Polsce.

Zwierzę z 2020 roku zostało ostatecznie zlokalizowane i schwytane dzięki obywatelskiej czujności – udało się go złapać po sygnale od osoby, która zauważyła go w pobliżu ogrodu. W dowód uznania dla jego niezwykłych, podróżniczych i eksploracyjnych wyczynów, schwytanego uciekiniera nazwano Magellanem. Historia Magellana stała się swego rodzaju legendą miejską, a poznańskie zoo zyskało ogólnopolską sławę jako dom niezwykle sprytnych i żądnych przygód dzikich kotów. Fakt, że po niemal sześciu latach historia w pewnym sensie zatoczyła koło, dodaje całej sytuacji niezwykłego, choć stresującego dla opiekunów, kolorytu.

Specyfika gatunku: Kim są manule?

Aby zrozumieć, dlaczego ucieczka i poszukiwania manula stanowią tak duże wyzwanie, warto przyjrzeć się bliżej biologii tego fascynującego gatunku. Manul (Otocolobus manul) to niewielki dziki kot, występujący naturalnie w surowych, górzystych i stepowych rejonach Azji Środkowej, od Morza Kaspijskiego aż po zachodnie Chiny i Mongolię.

Zwierzęta te charakteryzują się niezwykle gęstym, długim futrem, które chroni je przed ekstremalnie niskimi temperaturami panującymi w ich naturalnym środowisku. Ich sylwetka jest krępa, nogi stosunkowo krótkie, a głowa płaska z szeroko rozstawionymi uszami, co ułatwia im wyglądanie zza skał bez demaskowania swojej obecności. Manule są mistrzami kamuflażu; ich szaro-rdzawe umaszczenie pozwala im idealnie wtopić się w kamienisty krajobraz.

W przeciwieństwie do wielu innych gatunków kotów, manule nie są wybitnymi biegaczami. Ich strategią obronną i łowiecką nie jest pościg, lecz cierpliwe wyczekiwanie, bezruch i wtapianie się w tło. Są to zwierzęta wybitnie płochliwe, prowadzące samotniczy tryb życia, unikające jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi. Właśnie te cechy sprawiły, że Bożenka potrafiła tak skutecznie ukrywać się przed poszukującymi jej pracownikami na stosunkowo niewielkim i ograniczonym terenie ogrodu zoologicznego.

Stres i adaptacja dzikich zwierząt do niecodziennych sytuacji

Ucieczka z wybiegu i ukrywanie się w obcym miejscu to dla każdego dzikiego zwierzęcia ogromny stres. Mimo że manule urodzone w niewoli lub spędzające w niej większość życia są przyzwyczajone do obecności opiekunów i specyficznych dźwięków zoo, znalezienie się poza bezpieczną strefą wyzwala w nich silne instynkty przetrwania.

Stan „zamrożenia” i bezruchu, typowy dla tego gatunku w obliczu zagrożenia, sprawia, że zwierzę potrafi całymi dniami nie pobierać pokarmu ani wody, czekając na ustąpienie niebezpieczeństwa. Dlatego też tak ważna jest obecnie trwająca obserwacja weterynaryjna Bożenki. Specjaliści muszą upewnić się, że krótkotrwała głodówka i stres nie wpłynęły negatywnie na jej metabolizm oraz układ odpornościowy. Środowisko pawilonu zwierząt nocnych, choć pełne nieznanych zapachów, ze względu na ograniczony dostęp światła mogło paradoksalnie zadziałać na nią uspokajająco.

Bezpieczeństwo w ogrodach zoologicznych a czynnik ludzki

Zniknięcie Bożenki otwiera ważną dyskusję na temat procedur bezpieczeństwa w nowoczesnych ogrodach zoologicznych. Z doniesień wynika, że incydent nie był efektem uchybień technicznych infrastruktury wybiegu, lecz celowej ingerencji, najprawdopodobniej osób trzecich, które wypuściły zwierzę z klatki. Tego typu akty wandalizmu czy celowego łamania regulaminu stanowią ogromne zagrożenie nie tylko dla bezpieczeństwa odwiedzających, ale przede wszystkim dla życia i zdrowia samych zwierząt.

Nowoczesne zoo to skomplikowane ekosystemy, w których przebywają zwierzęta o specyficznych wymaganiach żywieniowych i środowiskowych. Uwolnienie dzikiego kota na teren ogólnodostępny mogło zakończyć się tragicznie, gdyby zwierzę wpadło w panikę, wybiegło na ulicę miasta lub napotkało naturalnego wroga. Poznański incydent bez wątpienia skłoni zarząd do analizy systemu monitoringu wizyjnego oraz jeszcze skuteczniejszego zabezpieczenia zamknięć na wybiegach, aby zapobiec podobnym aktom w przyszłości. Edukacja społeczeństwa w zakresie szacunku do dzikich zwierząt oraz świadomości konsekwencji nieodpowiedzialnych działań na terenie obiektów zoologicznych pozostaje zadaniem priorytetowym.

Misja ochrony i znaczenie takich gatunków

Historia Bożenki przypomina także o tym, jak ważne funkcje pełnią dziś ogrody zoologiczne. Manul to gatunek bliski zagrożenia, a jego populacja w warunkach naturalnych jest ściśle uzależniona od delikatnej równowagi azjatyckich stepów, które są coraz bardziej degradowane przez działalność człowieka. Ogrody takie jak to w Poznaniu biorą udział w międzynarodowych programach hodowlanych, które mają na celu zachowanie puli genetycznej rzadkich gatunków zwierząt.

Opieka nad manulami wymaga dużej specjalizacji. Zwierzęta te są szczególnie podatne na infekcje, m.in. na toksoplazmozę, z którą ich układ odpornościowy w naturalnym, mroźnym i suchym środowisku rzadko ma do czynienia. Dlatego każdy osobnik w programie rozrodczym jest na wagę złota, a jego utrata byłaby ogromnym ciosem dla wysiłków konserwatorskich. Szczęśliwe odnalezienie samicy to nie tylko ulga lokalna, ale także sukces z perspektywy szerszej, międzynarodowej współpracy na rzecz ochrony przyrody.

Incydent z Bożenką, choć rozpoczął się niezwykle niepokojąco, zakończył się najlepszym z możliwych scenariuszy. Dzięki profesjonalizmowi opiekunów, szybkiej reakcji policji i znajomości zwyczajów gatunku, zwierzę powróciło do swojego bezpiecznego domu. Pozostaje mieć nadzieję, że zaplanowane działania śledcze pozwolą na ustalenie sprawcy zamieszania, a samica, po okresie niezbędnej rekonwalescencji i spokoju, z sukcesem wznowi swoje codzienne, kocie obowiązki. Doświadczenia płynące z poszukiwań kolejnego „uciekiniera” z pewnością wpłyną na podniesienie standardów prewencji, udowadniając zarazem, że więź między opiekunami a ich podopiecznymi opiera się na głębokiej odpowiedzialności i niezachwianym zaangażowaniu w ich dobrostan.

Udostępnij