Paraliż finansowy nad Wisłą: Największe banki w Polsce walczą z potężną awarią systemów

Polskę dotknęła bezprecedensowa fala awarii systemów bankowych, odcinając tysiące klientów od ich środków i możliwości dokonywania płatności. Problemy techniczne zgłaszają użytkownicy największych instytucji finansowych, w tym PKO BP, Pekao SA oraz mBanku, a skala zjawiska wciąż rośnie.

Paraliż finansowy nad Wisłą: Największe banki w Polsce walczą z potężną awarią systemów

Współczesny świat finansów opiera się na zaufaniu do technologii, która w mgnieniu oka pozwala nam przesyłać środki na drugi koniec globu. Jednak, gdy cyfrowe serce bankowości przestaje bić, następuje chaos. Właśnie z taką sytuacją mierzą się obecnie tysiące Polaków, którzy z minuty na minutę zostali odcięci od swoich oszczędności. Klienci największych instytucji finansowych w kraju raportują masowe problemy z logowaniem, płatnościami kartą oraz funkcjonowaniem systemu BLIK. Jeśli szukasz sprawdzonych informacji i najświeższych newsów o tym, jak radzić sobie w kryzysowych sytuacjach, śledź nasze raporty na bieżąco.

Sytuacja jest dynamiczna i, co gorsza, dotyczy podmiotów obsługujących miliony rachunków. To nie jest lokalna usterka jednego bankomatu, ale systemowy problem, który uderzył w newralgiczne punkty polskiej infrastruktury płatniczej. Skala zgłoszeń na portalach monitorujących awarie, takich jak Downdetector, rośnie lawinowo, tworząc na wykresach niemal pionowe linie w górę. Dla przeciętnego konsumenta oznacza to jedno: stres przy kasie w sklepie, niemożność opłacenia rachunków i brak pewności, czy środki na koncie są bezpieczne.

Efekt domina: Które banki zostały dotknięte awarią?

Zjawisko, z którym mamy do czynienia, przypomina efekt domina. Zazwyczaj, gdy jeden bank ogłasza prace serwisowe, inne działają bez zarzutu. Tym razem jednak problemy techniczne wystąpiły niemal synchronicznie w wielu instytucjach, co rodzi pytania o przyczynę tak rozległego paraliżu. Czy jest to wina zewnętrznego dostawcy usług sieciowych, czy może mamy do czynienia z atakiem cybernetycznym? Na te pytania eksperci szukają jeszcze odpowiedzi.

Lista instytucji, których klienci zgłaszają trudności, obejmuje gigantów polskiego rynku. Problemy dotyczą przede wszystkim PKO Banku Polskiego, który obsługuje największą liczbę klientów detalicznych w kraju. Użytkownicy aplikacji IKO masowo informują o niemożności zalogowania się do systemu lub o błędach podczas autoryzacji przelewów.

Równie trudna sytuacja panuje w Banku Pekao S.A. oraz mBanku, który znany jest ze swojego nacisku na bankowość mobilną. Gdy aplikacja – będąca głównym kanałem kontaktu z bankiem – przestaje działać, klient zostaje w zasadzie ubezwłasnowolniony. Do grona poszkodowanych dołączyli także klienci Santander Bank Polska, ING Banku Śląskiego oraz Banku Millennium. W mediach społecznościowych wylewa się fala frustracji; internauci publikują zrzuty ekranu z komunikatami o błędach, „trwających pracach serwisowych” czy braku połączenia z serwerem.

Co dokładnie przestało działać? Anatomia problemu

Analiza zgłoszeń pozwala wyodrębnić główne obszary, które uległy awarii. Nie chodzi tylko o utrudniony dostęp do podglądu salda, ale o fundamentalne funkcje płatnicze.

  • Logowanie do bankowości internetowej i mobilnej: To najczęstszy problem. Klienci widzą niekończące się kółka ładowania lub komunikaty o błędzie technicznym. W wielu przypadkach systemy biometryczne (odcisk palca, FaceID) nie są w stanie połączyć się z serwerem autoryzacyjnym.
  • System BLIK: Polski fenomen płatniczy, z którego korzystają miliony osób dziennie, również odnotowuje poważne zakłócenia. Wygenerowanie kodu BLIK jest niemożliwe lub trwa zbyt długo, co kończy się odrzuceniem transakcji przez terminal płatniczy.
  • Płatności kartą: Choć część transakcji kartowych przechodzi bez problemu (dzięki systemom offline), wielu klientów sygnalizuje odrzucenie płatności w sklepach stacjonarnych, mimo posiadania środków na koncie.
  • Przelewy natychmiastowe: System Express Elixir w wielu bankach został czasowo wyłączony lub działa z ogromnym opóźnieniem, co paraliżuje rozliczenia biznesowe i prywatne.

Jak informuje portal Forsal, skala problemu jest na tyle duża, że dotknęła tysiące Polaków w tym samym momencie, paraliżując możliwość dokonywania codziennych zakupów. Awaria, która rozpoczęła się w godzinach szczytu, sprawiła, że wiele osób odeszło od kas z „kwitkiem”, zmuszonych do zostawienia zakupów.

Przyczyny techniczne czy atak hakerski?

W dobie rosnącego zagrożenia w cyberprzestrzeni, każda tak duża awaria budzi uzasadnione obawy o bezpieczeństwo danych. Banki w swoich oficjalnych komunikatach są zazwyczaj oszczędne w słowach, używając ogólnych sformułowań o „problemach technicznych” lub „niezależnych od banku usterkach dostawców”.

Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę, że synchroniczność awarii może sugerować problemy u operatorów infrastruktury sieciowej lub ataki typu DDoS (Distributed Denial of Service). Ataki te polegają na zalewaniu serwerów bankowych ogromną liczbą zapytań, co prowadzi do ich przeciążenia i „zatkania”. W ostatnich miesiącach polski sektor finansowy był wielokrotnie celem grup hakerskich powiązanych z wrogimi reżimami, co stawia hipotezę o ataku na wysokim miejscu listy prawdopodobnych przyczyn.

Nie można jednak wykluczyć błędu ludzkiego lub awarii oprogramowania. Współczesne systemy bankowe są niezwykle skomplikowanymi organizmami, gdzie jedna błędna linijka kodu wprowadzona podczas aktualizacji może wywołać lawinę błędów w całym systemie. Często tzw. maintenance, czyli prace konserwacyjne, przedłużają się, powodując nieplanowane przestoje w godzinach aktywności klientów.

Społeczne skutki „cyfrowego blackoutu”

Awaria banków to nie tylko problem techniczny, to zjawisko o szerokich skutkach społecznych. Pokazuje ono, jak bardzo staliśmy się zależni od pieniądza elektronicznego i jak bezbronni jesteśmy w momencie jego braku. Polska jest jednym z liderów płatności bezgotówkowych w Europie. Coraz więcej osób nie nosi przy sobie portfela, polegając wyłącznie na telefonie z modułem NFC czy zegarku.

W sytuacji takiej jak dzisiejsza, osoby te tracą jakąkolwiek zdolność nabywczą. Nie kupią biletu w biletomacie, nie zapłacą za taksówkę, nie zrobią zakupów spożywczych. W mediach społecznościowych pojawiają się relacje osób, które utknęły na stacjach benzynowych po zatankowaniu paliwa, nie mogąc uregulować należności. To rodzi ogromny stres i konflikty.

Dodatkowym aspektem jest zaufanie do instytucji zaufania publicznego. Każda godzina niedostępności usług podkopuje wizerunek banku. Klienci zaczynają zadawać sobie pytania o stabilność swoich partnerów finansowych. Czy moje pieniądze są bezpieczne? Czy bank zrekompensuje mi straty wynikające z niezapłaconych w terminie zobowiązań?

Reakcja banków i komunikacja z klientem

Kluczowym elementem zarządzania kryzysowego jest komunikacja. Niestety, w pierwszych minutach awarii infolinie bankowe przeżywają oblężenie, a czas oczekiwania na połączenie z konsultantem wydłuża się do kilkudziesięciu minut, a nawet godzin. Automatyczne sekretarki informują o „zwiększonej liczbie połączeń”, co tylko potęguje irytację dzwoniących.

Większość banków przenosi ciężar komunikacji do mediów społecznościowych. Na profilach Facebookowych i Twitterowych (X) pojawiają się lakoniczne komunikaty potwierdzające występowanie utrudnień. Zazwyczaj brzmią one: „Wiemy o problemach z logowaniem. Nasi specjaliści pracują nad jak najszybszym przywróceniem pełnej funkcjonalności serwisu. Przepraszamy za niedogodności”.

Dla klienta, który właśnie stoi przed terminalem płatniczym, takie zapewnienie jest marnym pocieszeniem. Brakuje konkretnych ram czasowych usunięcia usterki. Czy potrwa to godzinę? Dzień? A może cały weekend? Brak tej wiedzy paraliżuje decyzyjność klientów biznesowych, dla których każdy przestój to realne straty finansowe.

Jak zabezpieczyć się na przyszłość? Wnioski dla każdego z nas

Dzisiejsza awaria jest bolesną lekcją dywersyfikacji. Eksperci finansowi od lat powtarzają mantrę: „cash is king” (gotówka jest królem) w sytuacjach kryzysowych. Mimo wygody płatności cyfrowych, posiadanie fizycznej gotówki w portfelu lub w domu jest jedynym pewnym zabezpieczeniem na wypadek awarii systemów.

Warto również rozważyć posiadanie kont w co najmniej dwóch różnych bankach, korzystających z różnych systemów płatniczych (np. Visa i Mastercard). Prawdopodobieństwo, że awaria dotknie jednocześnie dwóch niezależnych instytucji i dwóch różnych operatorów kart, jest znacznie mniejsze niż w przypadku polegania na jednym rozwiązaniu.

Nie bez znaczenia jest także ostrożność. W momentach chaosu uaktywniają się cyberprzestępcy. Mogą oni rozsyłać fałszywe SMS-y lub maile podszywające się pod banki, informujące o konieczności „weryfikacji konta” w związku z awarią. Jest to klasyczny phishing, mający na celu wyłudzenie danych logowania. Warto pamiętać: bank nigdy nie prosi o podanie pełnego hasła w mailu czy SMS-ie, zwłaszcza w trakcie trwania prac naprawczych.

Służby techniczne banków pracują na najwyższych obrotach, by przywrócić pełną funkcjonalność systemów. Z każdą godziną spływają nowe informacje o stopniowym przywracaniu poszczególnych usług, jednak pełna stabilizacja może potrwać. Obserwujemy sytuację, monitorując komunikaty KNF oraz poszczególnych placówek, gdyż przywrócenie systemów do pełnej sprawności po tak głębokim „tąpnięciu” wymaga czasu i precyzyjnej rekonfiguracji serwerów.

Udostępnij