Niebezpieczny sobowtór z Pacyfiku. Naukowcy wyodrębnili nowy gatunek spokrewniony z Żeglarzem portugalskim

Niebezpieczny sobowtór z Pacyfiku. Naukowcy wyodrębnili nowy gatunek spokrewniony z Żeglarzem portugalskim

Przez niemal trzy stulecia świat nauki żył w przekonaniu, że w oceanach króluje tylko jeden gatunek słynnego i niebezpiecznego „Żeglarza portugalskiego”. Najnowsze badania przeprowadzone u wybrzeży Japonii obalają ten mit. Okazuje się, że Pacyfik skrywał tajemnicę, którą udało się rozwikłać dopiero dzięki zaawansowanym analizom genetycznym. Poznajcie Physalia mikazuki – nowego, jadowitego gracza w morskich ekosystemach.

Ocean to wciąż najsłabiej poznane środowisko na Ziemi, a każde zanurzenie w jego toń może przynieść rewolucyjne informacje. Przeglądając najważniejsze wiadomości ze świata przyrody, rzadko trafiamy na odkrycia, które rewidują wiedzę ustaloną jeszcze w XVIII wieku. A jednak, Carl Linneusz, opisując w 1758 roku Physalia physalis (Żeglarza portugalskiego), nie mógł przypuszczać, że jego klasyfikacja będzie wymagała korekty aż 260 lat później. Zespół japońskich badaczy udowodnił właśnie, że to, co uważaliśmy za jeden kosmopolityczny gatunek, w rzeczywistości ma swojego unikalnego kuzyna na Dalekim Wschodzie.

Genetyka obala wielowiekowe dogmaty

Do tej pory przyjmowano, że Physalia physalis występuje powszechnie zarówno w Atlantyku, jak i w Pacyfiku czy Oceanie Indyjskim. Różnice w wyglądzie poszczególnych osobników tłumaczono zmiennością osobniczą lub warunkami środowiskowymi. Jednak naukowcy od dawna podejrzewali, że sprawa może być bardziej skomplikowana. Przełom przyniosły badania próbek zebranych u wybrzeży Japonii.

Analiza DNA wykazała, że populacja występująca w tamtym rejonie jest genetycznie odrębna od swoich atlantyckich krewnych. To nie jest drobna mutacja, lecz różnica na tyle istotna, że pozwala na wyodrębnienie zupełnie nowego gatunku. Nazwano go Physalia mikazuki. Japońskie słowo „mikazuki” oznacza „półksiężyc”, co może nawiązywać do kształtu pęcherza pławnego tego niezwykłego stworzenia. To odkrycie pokazuje dobitnie, jak wiele gatunków „kryptycznych” – wyglądających identycznie, ale genetycznie różnych – może wciąż ukrywać się w głębinach.

To nie jest zwykła meduza – to pływająca kolonia

Warto przypomnieć, z jak niezwykłymi organizmami mamy do czynienia. Choć potocznie nazywamy je meduzami, przedstawiciele rodzaju Physalia to w rzeczywistości rurkopławy (siphonophorae). Nie są to pojedyncze zwierzęta w tradycyjnym rozumieniu, lecz skomplikowane kolonie składające się z tysięcy wyspecjalizowanych osobników zwanych zoidami. Każdy z nich pełni inną funkcję: jedne odpowiadają za trawienie, inne za rozmnażanie, a jeszcze inne za obronę i chwytanie ofiar.

Physalia mikazuki, podobnie jak jego słynny kuzyn, posiada charakterystyczny pęcherz wypełniony gazem, który unosi się na powierzchni wody, działając jak żagiel. Pod nim ciągną się długie, wyposażone w parzydełka macki, które stanowią śmiertelne zagrożenie dla ryb, a dla człowieka mogą być źródłem bolesnych oparzeń. Wyodrębnienie nowego gatunku rodzi pytania o siłę jego jadu oraz o to, czy wymaga on stosowania innych procedur medycznych w przypadku poparzenia niż te stosowane przy Physalia physalis.

Co to oznacza dla ekologii Pacyfiku?

Oficjalne uznanie Physalia mikazuki za odrębny gatunek to nie tylko ciekawostka taksonomiczna. Ma to kluczowe znaczenie dla zrozumienia bioróżnorodności Pacyfiku. Oznacza to, że ewolucja tych drapieżników przebiegała inaczej, niż sądziliśmy, a bariery geograficzne między oceanami odegrały większą rolę w specjacji rurkopławów.

Odkrycie to jest kolejnym dowodem na to, że współczesna technologia – a zwłaszcza genetyka molekularna – pozwala nam „zobaczyć” różnice niewidoczne gołym okiem. Naukowcy sugerują, że w wodach okalających Japonię, a być może i w innych rejonach Pacyfiku, Physalia mikazuki może być gatunkiem dominującym, spychając Physalia physalis na dalszy plan lub całkowicie go zastępując w tej niszy ekologicznej. Dalsze badania pozwolą ustalić dokładny zasięg występowania „Księżycowego Żeglarza” i jego wpływ na lokalne łańcuchy pokarmowe.

informacja z źródła

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *