Queerowe historie w polskim teatrze: widzialne biografie, których długo nie było na scenie
Udostępnij
Queerowe historie w polskim teatrze wracają na scenę: Eve Adams, Konopnicka, Dulebianka, Steinbart, żałoba i śluby performatywne pokazują luki pamięci, prawa i reprezentacji.
UDOSTĘPNIJ
Queerowe historie w polskim teatrze coraz mocniej wychodzą z archiwów, prywatnych biografii i przemilczanych relacji na główne sceny, informuje redakcja topflop.pl, powołując się na Culture.pl oraz materiały teatrów w Krakowie, Szczecinie, Łodzi, Poznaniu i Warszawie. To już nie pojedynczy gest artystyczny, ale widoczny nurt: spektakle rekonstruują losy lesbijek, osób transpłciowych, nieheteronormatywnych par i tych, których doświadczenia przez dekady pozostawały poza oficjalną narracją kultury.
Najważniejsze w tych przedstawieniach jest nie samo „odkrywanie” tematów LGBTQ+, lecz sposób, w jaki teatr dopisuje brakujące rozdziały do historii społecznej. Na scenach pojawiają się Chawa Złoczewer, znana jako Eve Adams, Maria Konopnicka i Maria Dulębianka, Eugeniusz Steinbart, Claude Cahun i Marcel Moore, a także współczesne opowieści o żałobie, samotności, prawie do informacji medycznej po śmierci partnera oraz symbolicznym ślubie tam, gdzie państwo nadal nie daje równego uznania.
W ostatnich sezonach szczególnie wyraźnie widać pracę reżyserek i reżyserów, którzy traktują scenę jak miejsce odzyskiwania pamięci. Olga Ciężkowska w kolejnych spektaklach sięga po biografie i doświadczenia queerowych kobiet. „Lesbian Sunset”, przygotowany z kolektywem Teraz Poliż, prowadzi widzów do Mielna 1987 roku, czyli do opowieści o pierwszym nieoficjalnym zjeździe lesbijek w Polsce. To spektakl zbudowany wokół wypartej historii, fantazji archiwalnej i pytania, co zostaje po społeczności, której nie pozwolono mówić własnym głosem.
W tym samym nurcie mieści się „Nieustraszona miłość Eve Adams” w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Przedstawienie przypomina postać Chawy Złoczewer z Mławy, która po emigracji do Stanów Zjednoczonych przyjęła imię Eve Adams.
Była żydowską imigrantką, aktywistką, właścicielką lesbijskiej herbaciarni i autorką jednej z pierwszych książek poświęconych miłości między kobietami. Jej życie przecięły migracja, lewicowy aktywizm, represje obyczajowe, deportacja i Zagłada.
Ten spektakl nie zamyka się jednak w biograficznym streszczeniu. Stawia pytanie o to, kto ma prawo opowiadać cudzą historię, jak odtwarzać życie osoby wielokrotnie wykluczanej i jak nie zamienić jej w wygodny symbol. W finale szczególnie mocno wybrzmiewa współczesny kontekst: w Polsce osoby pozostające w jednopłciowych związkach nadal napotykają realne bariery prawne, choćby przy dostępie do informacji o zdrowiu partnera lub partnerki.
Ważnym przykładem teatralnego odzyskiwania pamięci jest także poznański spektakl „O mężnym Pietrku i sierotce Marysi. Bajka dla dorosłych” Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina. Przedstawienie wraca do relacji Marii Konopnickiej i Marii Dulębianki — dwóch kobiet, które przez ponad dwie dekady podróżowały razem, wspierały się i współtworzyły wspólną codzienność.
Teatr nie rozstrzyga sensacyjnie ich życia prywatnego, lecz pokazuje mechanizm wymazywania: relacje kobiet zbyt często opisywano jako przyjaźń, gdy podobne więzi heteroseksualne natychmiast czytano przez pryzmat miłości.
„Choć o relacjach między kobietą i mężczyzną pisze się dużo i chętnie, relacje niewpisujące się w tę normę bywają przemilczane, pomijane albo ukrywane” — wskazywała Marcelina Obarska w analizie dla Culture.pl, odnosząc się do sposobu opisywania więzi Konopnickiej i Dulębianki.
Osobny rozdział tej zmiany otworzył „Dobrze ułożony młodzieniec” w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi. Spektakl Wiktora Rubina i Jolanty Janiczak inspirowany jest historią Eugeniusza Steinbarta, łodzianina, który w dwudziestoleciu międzywojennym identyfikował się jako mężczyzna, choć przy urodzeniu przypisano mu płeć żeńską. Przedstawienie nie redukuje tej historii do procesu, skandalu ani dokumentu obyczajowego. Pokazuje także miłość, codzienność i wysiłek życia w świecie, który nie miał języka na taką tożsamość.
Znaczenie tej premiery było podwójne. Po pierwsze, temat transpłciowości został osadzony w polskiej historii, a nie przedstawiony jako „nowe” zjawisko importowane z zewnątrz. Po drugie, główną rolę zagrał transpłciowy aktor Edmund Krępiński, co nadało spektaklowi dodatkowy wymiar reprezentacji i praktyki instytucjonalnej.
Najważniejsze spektakle i tematy:
Spektakl
Teatr / miejsce
Główna oś tematyczna
„Lesbian Sunset”
Teraz Poliż
nieoficjalny zjazd lesbijek w Mielnie, pamięć i archiwum
„Nieustraszona miłość Eve Adams”
Narodowy Stary Teatr w Krakowie
Chawa Złoczewer / Eve Adams, migracja, lesbijska biografia
„Nie całuj mnie teraz”
Teatr Współczesny w Szczecinie
Claude Cahun, Marcel Moore, sztuka jako opór wobec faszyzmu
„Dobrze ułożony młodzieniec”
Teatr Nowy w Łodzi
Eugeniusz Steinbart, transpłciowość, tożsamość i prawo
„U mnie wszystko w porządku”
Teatr Studio w Warszawie
żałoba, samobójstwo bliskiej osoby, kryzys psychiczny
W Szczecinie Olga Ciężkowska i dramaturżka Julia Nowak w spektaklu „Nie całuj mnie teraz” sięgnęły po historię Claude Cahun i Marcel Moore. Artystki, partnerki i uczestniczki antyfaszystowskiego oporu na wyspie Jersey w czasie niemieckiej okupacji prowadziły walkę słowem, obrazem i małymi gestami sabotażu. Ten spektakl pokazuje, że teatr queerowy nie mówi wyłącznie o tożsamości. Mówi również o wojnie, strachu, oporze i cenie niezgody na przemoc polityczną.
W sezonie 2025/2026 mocno wybrzmiał także temat żałoby. „U mnie wszystko w porządku” Cezarego Tomaszewskiego w warszawskim Teatrze Studio powstało wokół twórczości i śmierci Norberta Bajana. Spektakl, zawieszony między monodramem, wyznaniem i sceniczną rekonstrukcją, dotyka doświadczenia osób, które tracą bliskich w kryzysie samobójczym.
Jego znaczenie polega na tym, że nie próbuje prostych wyjaśnień. Zamiast tego porządkuje emocje, pokazuje bezradność i przypomina, że żałoba nie jest tematem prywatnym, jeśli społeczeństwo wciąż nie umie o niej rozmawiać odpowiedzialnie.
Podobny ciężar niesie krakowski „Samotny mężczyzna” w reżyserii Wojtka Rodaka, oparty na powieści Christophera Isherwooda. Teatr Ludowy przenosi historię żałoby po stracie partnera w polskie realia, gdzie nieuznanie relacji przez rodzinę i instytucje może stać się drugą stratą. George, główny bohater, mierzy się nie tylko ze śmiercią ukochanego, lecz także z tym, że jego miłość dla otoczenia okazuje się niewygodna, łatwa do przemilczenia albo całkowicie niewidzialna.
Najbardziej bezpośrednio granicę między teatrem a realnym gestem społecznym przekroczył „Spartakus. Miłość w czasach zarazy” Jakuba Skrzywanka i Weroniki Murek w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Spektakl wychodzi od dramatycznych historii młodych osób w kryzysie psychicznym, przemocy instytucjonalnej i homofobii. W drugiej części staje się jednak miejscem performatywnego ślubu dla par jednopłciowych. To symboliczny gest, ale jego siła wynika właśnie z kontrastu: na scenie można wypowiedzieć przysięgę, której państwo wciąż nie uznaje jako małżeństwa.
Dlaczego te spektakle są ważne
Przez lata polski teatr częściej opowiadał o męskim doświadczeniu homoseksualnym niż o biografiach lesbijek, osób transpłciowych czy relacjach kobiet usuwanych z głównego nurtu historii. Dlatego obecna fala przedstawień nie jest jedynie modą repertuarową. To korekta pamięci.
W tych spektaklach archiwum nie jest martwym zbiorem dokumentów. Staje się narzędziem sporu o to, kto był widzialny, kto został wymazany i czyją miłość uznawano za godną opisu. Teatr nie zastępuje historii akademickiej, ale potrafi pokazać jej pęknięcia: brak listów, zniszczone ślady, ostrożne przypisy, przemilczane związki, biografie czytane przez filtr normy.
Dlatego „widzialne niewidzialne” jest dziś jednym z najważniejszych zjawisk w polskim teatrze. Nie chodzi w nim o prowokację, lecz o przywrócenie konkretu: nazwisk, dat, miejsc, głosów i doświadczeń. Scena staje się miejscem, gdzie osoby długo opisywane cudzym językiem mogą odzyskać własną opowieść — nawet jeśli ta opowieść pozostaje niepełna, poszarpana i zbudowana z fragmentów.
Warto przeczytać także nasz kolejny materiał, w którym szerzej wyjaśniamy podobny temat: Zmysły człowieka – wzrok, słuch, węch, smak, dotyk