Bitwa pod Wiedniem 12 września 1683 roku została rozstrzygnięta nie przez pojedynczą, oderwaną od reszty walki szarżę, lecz przez całodzienną operację wojsk sprzymierzonych zakończoną uderzeniem około 20 tys. kawalerzystów polskich, cesarskich i niemieckich. W tej masie znajdowało się około 2,5 tys. polskich husarzy. Jak informuje redakcja TopFlop, Jan III Sobieski zdecydował o generalnym ataku dopiero po wcześniejszym opanowaniu wzgórz, oczyszczeniu terenu przez piechotę i sprawdzeniu, czy stok nadaje się do działania ciężkiej jazdy.
Husaria odegrała rolę kluczową w ostatniej fazie bitwy, ale jej sukces był przygotowywany przez wiele godzin. Wojska cesarsko-niemieckie walczyły od świtu na lewym skrzydle, podczas gdy polskie oddziały przedzierały się przez trudny teren Lasu Wiedeńskiego. Dopiero po południu prawe skrzydło sprzymierzonych, zajmowane przez główne siły polskie, uzyskało przestrzeń potrzebną do rozwinięcia jazdy.
Około godziny 18 Sobieski uznał, że można przeprowadzić uderzenie, które zakończy bitwę jeszcze przed zapadnięciem zmroku.
Zanim ruszyła husaria, trwała wielogodzinna walka piechoty
Bitwa rozpoczęła się około godziny 4 rano. Na lewym skrzydle wojska austriackie Karola Lotaryńskiego oraz oddziały niemieckie nacierały na pozycje osmańskie. Główne siły polskie znajdowały się na prawym skrzydle i potrzebowały więcej czasu, aby przejść przez wzgórza Lasu Wiedeńskiego.
Według opracowania Muzeum Wojska Polskiego Polacy dotarli na pozycje umożliwiające rozpoczęcie poważniejszych działań około południa. Sobieski skierował do walki piechotę, której zadaniem było usunięcie oddziałów osmańskich ze wzgórz i podejść prowadzących na otwartą przestrzeń. Piechotę wspierała artyleria dowodzona przez generała Marcina Kątskiego.
Około godziny 15 sprzymierzeni opanowali pasmo wzgórz oddzielające ich od równiny pod Wiedniem. Dopiero wtedy zaczęły powstawać warunki do użycia dużych formacji kawalerii.
Kara Mustafa dostrzegł zagrożenie na polskim skrzydle i przerzucał tam kolejne oddziały. Jak opisuje Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, przeciwko Polakom skierowano również około 15 tys. Tatarów, lecz ich natarcie zostało odparte.

Sobieski najpierw sprawdził teren dla ciężkiej jazdy
Generalna szarża nie rozpoczęła się natychmiast po wyjściu polskiej armii z Lasu Wiedeńskiego. Sobieski chciał wiedzieć, czy przed kawalerią nie znajdują się rowy, przeszkody terenowe albo przygotowane pozycje, które mogłyby rozbić szyk ciężkiej jazdy.
Przeprowadzono więc rozpoznanie bojem. Muzeum Wojska Polskiego podaje, że do pierwszego uderzenia wysłano chorągiew husarską pod dowództwem Michała Zbrożka oraz wspierające ją chorągwie pancerne. W opracowaniu Muzeum Pałacu w Wilanowie opisano również próbne szarże chorągwi związanych z królewiczem Aleksandrem i Stanisławem Potockim. Ich zadaniem było sprawdzenie terenu i reakcji przeciwnika.
Dopiero po potwierdzeniu, że teren pozwala na przeprowadzenie ataku ciężkiej kawalerii, Sobieski wydał rozkaz generalnego uderzenia.
Najważniejsze elementy przygotowania ataku wyglądały więc następująco:
- piechota polska i sprzymierzona zdobyła wzgórza przed równiną;
- artyleria wspierała natarcie i osłabiała pozycje osmańskie;
- przed główną szarżą wykonano rozpoznanie kawaleryjskie;
- po sprawdzeniu terenu do ataku skierowano całość dostępnej jazdy.
To właśnie ten ciąg działań pozwolił kawalerii wejść do walki w momencie, gdy linia osmańska była już związana wielogodzinnymi starciami na kilku odcinkach frontu.
W głównej szarży nie uczestniczyła wyłącznie husaria
Jednym z najczęściej upraszczanych elementów historii bitwy jest skład sił, które ruszyły do decydującego uderzenia. Nie była to szarża składająca się wyłącznie z polskiej husarii.
Około godziny 18 do ataku ruszyło blisko 20 tys. kawalerzystów. Była to jazda polska oraz oddziały konne sprzymierzeńców niemieckich i cesarskich. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie podaje, że w całym zgrupowaniu znajdowało się około 2,5 tys. husarzy.
Husaria znajdowała się jednak w pierwszej linii polskiego uderzenia i pełniła funkcję ciężkiej kawalerii przełamującej. Za nią nacierały chorągwie pancerne, lżejsza jazda oraz kawaleria sojusznicza.
Muzeum w Wilanowie opisuje moment ataku następująco:
„W ciągu kilkunastu minut na stojących w dolinie Turków runęło ze wzgórza blisko 20 tysięcy jeźdźców”.
(Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, opracowanie dotyczące bitwy z 12 września 1683 roku).
Uderzenie nastąpiło na szerokim froncie. Ciężka jazda nabierała prędkości podczas zejścia ze wzgórz, po czym przeszła w pełny cwał. Według muzealnego opracowania osmańscy janczarzy i artylerzyści zdołali odpowiedzieć ogniem, ale nie zatrzymali naporu kawalerii.
Co zrobiła husaria w decydujących minutach bitwy
Zadaniem husarii było przełamanie pozycji przeciwnika i otwarcie drogi pozostałym formacjom kawalerii. Jej przewaga wynikała z połączenia wysokiej prędkości, zwartego szyku, długich kopii i wyszkolenia koni oraz jeźdźców.
Husarze używali kopii mierzących około pięciu metrów, a po ich skruszeniu walczyli m.in. szablami i koncerzami. Formacja była przeznaczona przede wszystkim do gwałtownego uderzenia na wybrany fragment ugrupowania przeciwnika. Materiały edukacyjne administracji państwowej opisują husarię jako ciężką jazdę zdolną do przełamywania obrony poprzez atak w zwartym szyku.
Pod Wiedniem ten sposób walki zastosowano na dużą skalę. Husaria uderzyła jako część znacznie większej masy kawalerii, a osmańskie oddziały zaczęły tracić spójność.
Po przełamaniu pierwszych pozycji kierunek natarcia prowadził w stronę obozu Kara Mustafy.
Opis zachowany w zbiorach Muzeum w Wilanowie przedstawia Jana III Sobieskiego w centrum atakujących oddziałów, z królewiczem Jakubem prowadzącym za nim kolejne hufce polskiej jazdy. Źródło ikonograficzne powstało po bitwie, ale pokazuje sposób, w jaki już pod koniec XVII wieku przedstawiano decydującą fazę starcia: osmańska konnica cofa się, a sprzymierzona jazda wdziera się w kierunku tureckiego obozu.

Armia Kara Mustafy zaczęła się rozpadać
Decydujące znaczenie szarży polegało nie tylko na fizycznym przełamaniu linii. Atak nastąpił w momencie, gdy część wojsk osmańskich nadal znajdowała się przy oblężeniu Wiednia, a inne jednostki walczyły od wielu godzin z Austriakami, Niemcami i Polakami.
Kara Mustafa nie skoncentrował całej armii przeciwko nadchodzącej odsieczy. Część jego sił nadal pozostawała przy umocnieniach otaczających miasto. Muzeum w Wilanowie szacuje siły osmańskie uczestniczące w operacji na około 90 tys. ludzi, natomiast oficjalne polskie materiały edukacyjne wskazują, że w bezpośredniej bitwie liczebność obu stron była bardziej zbliżona, ponieważ część żołnierzy osmańskich pozostała przy oblężeniu.
Po uderzeniu kawalerii struktura osmańskiego ugrupowania zaczęła się rozpadać. Muzeum Wojska Polskiego podaje, że armia Kara Mustafy rozdzieliła się na bezładnie wycofujące się grupy żołnierzy.
Sprzymierzeni zajęli następnie obóz osmański wraz z artylerią, namiotami, sprzętem oraz znaczną częścią pozostawionego wyposażenia.
Sobieski pisał o zwycięstwie już następnego dnia
Najważniejszym bezpośrednim świadectwem dotyczącym reakcji Jana III Sobieskiego jest jego korespondencja po bitwie.
W liście do królowej Marii Kazimiery, napisanym w zdobytym obozie, król rozpoczął relację słowami:
„Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu”.
(Jan III Sobieski do Marii Kazimiery, obóz pod Wiedniem, 13 września 1683 roku).
Sobieski informował żonę również o zdobyciu dział, obozu i wyposażenia przeciwnika oraz o ucieczce wojsk Kara Mustafy.
Do papieża Innocentego XI skierował natomiast słynną parafrazę słów przypisywanych Juliuszowi Cezarowi:
„Venimus, vidimus, et Deus vicit” — „Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył”.
(Jan III Sobieski do papieża Innocentego XI, po zwycięstwie wiedeńskim).
List znajduje się obecnie w Archiwum Watykańskim. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie wskazuje, że Sobieski rozsyłał po bitwie szczegółowe relacje także do innych europejskich monarchów, a jego korespondencja szybko była tłumaczona i drukowana.
Dlaczego szarża mogła rozstrzygnąć bitwę
O wyniku 12 września 1683 roku zdecydowało połączenie kilku elementów, a nie sam fakt obecności husarii na polu bitwy.
Najpierw wojska cesarskie i niemieckie związały część armii osmańskiej na lewym skrzydle. Następnie polska piechota oraz artyleria oczyściły wzgórza i stworzyły przestrzeń dla kawalerii. Sobieski sprawdził teren ograniczonymi szarżami, a dopiero potem skierował do walki kilkanaście tysięcy jeźdźców.
Husaria stanowiła najbardziej uderzeniową część tego zgrupowania. Jej atak pomógł przełamać osmańskie pozycje, ale za husarzami podążały inne polskie chorągwie i kawaleria sprzymierzonych.
W uchwale upamiętniającej 330. rocznicę zwycięstwa Sejm RP określił husarię jako formację, która „przeważyła szalę zwycięstwa w bitwie”.
Militarny obraz 12 września jest więc bardziej złożony niż popularne przedstawienie jednej samodzielnej szarży husarii. Decydujące uderzenie było finałem wielogodzinnej bitwy prowadzonej przez wojska polskie, austriackie i niemieckie pod naczelnym dowództwem Jana III Sobieskiego. Husaria znalazła się w centrum ostatniego aktu tej operacji — przełamania frontu osmańskiego i wejścia kawalerii sprzymierzonych do obozu Kara Mustafy.
Warto przeczytać także nasz kolejny materiał, w którym szerzej wyjaśniamy podobny temat: „Poza tym” czy „pozatym”? Prosta zasada, dzięki której już się nie pomylisz