Większość imion ma jednego patrona i jedną historię do opowiedzenia. Edyta ma dwie — i to takie, że trudno o większy kontrast. Pierwsza to angielska księżniczka sprzed tysiąca lat. Druga to jedna z najbardziej poruszających postaci dwudziestego wieku: filozofka, która zaczynała jako ateistka, a skończyła jako święta i patronka Europy. Że po drodze była jeszcze komora gazowa w Auschwitz — to część tej samej, jednej biografii.
Ale zacznijmy od rzeczy prostszej. Imieniny Edyty wypadają przede wszystkim 16 września, a druga ważna data to 9 sierpnia — i za chwilę wyjaśnimy, dlaczego akurat te dwie.
Dwie daty, dwie patronki
Szesnasty września to wspomnienie świętej Edyty z Wilton, angielskiej księżniczki. To termin najczęściej podawany w polskich kalendarzach i z niego korzysta większość Edyt.

Dziewiąty sierpnia to natomiast dzień Teresy Benedykty od Krzyża — czyli Edyty Stein. Ze względu na rangę tej postaci wiele Edyt świętuje właśnie wtedy. Obie daty są równie poprawne; wybór zwykle zależy od tego, z którą z dwóch patronek dana Edyta czuje się bliżej związana. A że wrzesień w ogóle sprzyja imieninom — w tych samych dniach świętują Mateusz i Tomasz.
Szczęście, o które trzeba walczyć
Zanim przejdziemy do obu kobiet, warto zajrzeć w samo imię — bo brzmi w nim coś, co pasuje do ich losów niemal proroczo.
Edyta przyszła ze staroangielskiego, z formy Eadgyth. Składają się na nią dwa słowa: ead, czyli bogactwo, pomyślność, szczęście — oraz gyth, oznaczające walkę, bitwę. Zestawione razem dają coś w rodzaju „tej, która walczy o szczęście”, albo „szczęśliwej wojowniczki”. Nie szczęście dane w prezencie, lecz zdobywane — o to trzeba stoczyć bój.
Jest w tym połączeniu dobrobytu i walki coś, co obie patronki imienia wzięły sobie do serca dosłownie. Każda z nich, na swój sposób, całe życie walczyła o szczęście rozumiane najgłębiej — jako prawda i sens.
Księżniczka, która wybrała klasztor
Starsza z dwóch Edyt żyła w dziesiątym wieku i była córką króla Anglii Edgara — czyli osobą, przed którą stały otworem wszystkie przywileje dworu. Wybrała odwrotnie. Zamiast królewskiego życia osiadła w klasztorze w Wilton, oddając się modlitwie i pomocy ubogim, i tam pozostała aż do śmierci.

Tradycja lubi ten kontrast: królewska krew i dobrowolnie wybrana prostota. To jej kult sprawił, że imię rozeszło się po średniowiecznej Anglii, a jej wspomnienie do dziś przypada 16 września. Rzecz jasna, o świętej sprzed tysiąca lat wiemy głównie z późniejszych opowieści, więc niejeden szczegół należy raczej do legendy niż do pewnej historii — ale rdzeń, księżniczka, która zamieniła dwór na klasztor, jest dobrze osadzony.
Filozofka, która została patronką Europy
I tu zaczyna się historia, która brzmi jak scenariusz, a wydarzyła się naprawdę — w dodatku spisana w dużej mierze ręką samej bohaterki.
Edyta Stein urodziła się w 1891 roku we Wrocławiu, jako najmłodsze z jedenaściorga dzieci pobożnej rodziny żydowskiej. Ojca straciła jako dwulatka. Choć matka była głęboko wierząca, młoda Edyta świadomie porzuciła wiarę i mówiła o sobie: ateistka. Nie była to obojętność znudzonej nastolatki, lecz decyzja kogoś, kto szuka prawdy i nie zamierza przyjmować gotowych odpowiedzi.

To poszukiwanie zaprowadziło ją na filozofię. Trafiła do Getyngi, gdzie została asystentką Edmunda Husserla — jednego z największych filozofów epoki, twórcy fenomenologii. Robiła doktorat i wykładała w czasach, gdy dla kobiety była to droga niemal zamknięta. Wróżono jej wielką karierę naukową.
Przełom przyszedł nocą, nad książką. Edyta trafiła na autobiografię świętej Teresy z Ávila, szesnastowiecznej hiszpańskiej mistyczki, i czytała ją bez przerwy aż do rana. Kiedy skończyła, miała powiedzieć krótko: „To jest prawda”. W 1922 roku przyjęła chrzest. Trudno o czystszy obraz: intelektualistka, która latami tropiła prawdę w filozofii, znajduje ją w relacji mistyczki — i zawraca całe swoje życie.
W 1933 roku, gdy w Niemczech triumfował już nazizm, wstąpiła do karmelu w Kolonii i przyjęła zakonne imię: Teresa Benedykta od Krzyża. Krzyż w tym imieniu nie był ozdobnikiem — wybrała go świadomie, przekonana, że jej życie będzie nim naznaczone. Kiedy prześladowania Żydów przybrały na sile, przełożone przeniosły ją do klasztoru w Holandii, licząc, że tam będzie bezpieczniejsza. Nie była. Gdy holenderscy biskupi publicznie potępili nazizm, w odwecie aresztowano ochrzczonych Żydów — Edytę wraz z siostrą Różą wywieziono do Auschwitz. Obie zginęły w komorze gazowej 9 sierpnia 1942 roku.
W dniu aresztowania pracowała nad książką o świętym Janie od Krzyża — pisała akurat o jego spokojnej śmierci. Jedna z sióstr ujęła to później zdaniem, które stało się jej najlepszym epitafium: tego, czego nie zdążyła dopisać, do końca jednak dożyła.
Jan Paweł II kanonizował ją w 1998 roku, a rok później ogłosił jedną z patronek Europy. Wybór nie był przypadkowy. Edyta Stein spina w sobie rzeczy, które wydawały się nie do pogodzenia — wiarę i rozum, tradycję żydowską i chrześcijaństwo, ciszę klasztoru i najczarniejsze doświadczenie stulecia. Bywa nazywana „córką Izraela i córką Kościoła”, mostem między światami. Dla imienia Edyta oznacza to rzecz rzadką: jego patronka nie jest odległą postacią z witraża, lecz kobietą, której wątpliwości, wybory i myśli znamy z jej własnych pism.
Edyta dzisiaj
W Polsce imię przeżyło swoje najlepsze lata w dwudziestym wieku i nosi je dziś ponad sto tysięcy kobiet. Do jego popularności dołożyły się też znane Edyty ze świata muzyki i estrady, przez co brzmi ono zarazem elegancko i swojsko. Kto ciekaw dokładnych liczb i trendów, znajdzie je w danych Ministerstwa Cyfryzacji na portalu dane.gov.pl, opartych na rejestrze PESEL.
W codziennym użyciu Edyta najczęściej zamienia się w ciepłą „Edzię” albo pieszczotliwą „Edytkę”; młodsze pokolenie skraca ją do „Edy”, a kto lubi oryginalność, sięga po nietypową „Dytę”. Za granicą imię zmienia tylko ostatnią głoskę — angielska i francuska Edith, czeska Edita, węgierski Edit. Najsłynniejszą Edith świata była zresztą francuska pieśniarka Édith Piaf, co dokłada imieniu nutę artystycznej melancholii.
Życzenia dla Edyty
Skoro imię mówi o walce o szczęście, w życzeniach można ten wątek albo podjąć, albo obrócić w żart — że dziś akurat walczyć nie trzeba.

Ton oficjalny, na kartkę: „Szanowna Pani Edyto, życzę zdrowia, wytrwałości i pomyślności — niech szczęście, o które, jak mówi Pani imię, warto walczyć, zawsze będzie po Pani stronie.”
Cieplej, do bliskiej osoby: „Edyto, życzę Ci siły, by walczyć o to, co dla Ciebie ważne, i spokoju, by cieszyć się tym, co już masz. Zdrowia i mnóstwa dobrych dni.”
Do koleżanki, lżej: „Edzia, masz w imieniu i szczęście, i wojowniczkę — więc życzę Ci samych wygranych bitew, najlepiej tych o dobry humor. Zdrowia i uśmiechu!”
Żartem można rozbroić całą tę powagę: „Edyto, Twoje imię znaczy »walcząca o szczęście« — ale dziś ogłaszam rozejm. Szczęście przychodzi samo, bez walki: sto lat, zdrowie i zero zmartwień na horyzoncie.” Na SMS wystarczy: „Sto lat, Edyto — niech szczęście zawsze będzie po Twojej stronie!”.
Trudno o imię, które równie dobrze łączyłoby lekkość codziennego „Edzia” z ciężarem dwóch tak niezwykłych biografii. Może właśnie w tym tkwi jego siła: mówi o szczęściu i o walce naraz, tak jak naraz noszą je obie jego patronki.
Kalendarz imienin i kolejne teksty z tej serii znajdziesz na Wiedza dla Wszystkich.