Wyobraź sobie poborcę podatków w rzymskiej Palestynie — człowieka, którym gardzono podwójnie: raz za współpracę z okupantem, drugi raz za to, że dorabiał się na sąsiadach. A teraz wyobraź sobie, że ten właśnie człowiek zostaje jednym z czterech ewangelistów, autorem księgi czytanej od dwóch tysięcy lat. To nie fabuła filmu — to życiorys świętego Mateusza, patrona imienia, które w Polsce nosi kilkaset tysięcy mężczyzn.
Imieniny Mateusza wypadają 21 września — i akurat tu kalendarz jest wyjątkowo jednoznaczny, bez rozrzutu dat typowego dla wielu innych imion.
Jeden dzień, bez wahania
Gdzie inne imiona każą wybierać między kilkoma terminami, Mateusz ma sprawę prostą. Głównym i zdecydowanie dominującym dniem jest 21 września, wspomnienie świętego Mateusza Apostoła i Ewangelisty. Nie trzeba dopytywać, nie trzeba sprawdzać — po prostu 21 września.

Warto tylko zauważyć, w jak dobrym towarzystwie wypada. Dzień później imieniny obchodzi inny apostoł, Tomasz, a kilka dni wcześniej — Edyta. Druga połowa września jest w kalendarzu wyjątkowo gęsto obsadzona.
Dar Boga — po hebrajsku
Znaczenie tego imienia należy do najpiękniejszych, jakie można dziecku nadać. Mateusz wywodzi się z hebrajskiego, z formy Mattatyah: mattat to „dar”, a Jah to skrócone imię Boga. Razem — „dar Boga”, „dany przez Boga”. Imię jest więc jednocześnie życzeniem i podziękowaniem, wyrazem wdzięczności za to, że dziecko w ogóle przyszło na świat.
Ciekawostka dla tych, którzy lubią, gdy imiona ze sobą rozmawiają: dokładnie to samo znaczą greckie Dorota i Teodor — „dar Boga” — tyle że po grecku, od doron i theos. Mateusz mówi to samo, ale w języku Starego Testamentu. Ta sama, uniwersalna myśl — dziecko jako dar — znalazła niezależny wyraz w dwóch różnych kulturach. Trzeba tylko trzymać w głowie, że korzenie są osobne: Mateusz hebrajski, Dorota grecka.
Od komory celnej do Ewangelii
Ale prawdziwa siła tego imienia leży w historii jego patrona — a jest to jedna z najbardziej dramatycznych przemian w całej Ewangelii.
Zanim Mateusz został apostołem, siedział przy komorze celnej i pobierał podatki dla rzymskiej administracji. W ówczesnym społeczeństwie żydowskim trudno było o zawód gorzej widziany. Celnicy uchodzili za sprzedawczyków — współpracowali z okupantem — i za złodziei, bo słynęli z zawyżania danin dla własnej kieszeni. Byli stawiani w jednym rzędzie z grzesznikami, ludźmi, z którymi porządny człowiek nie zasiadał do stołu.

I właśnie do takiego człowieka, siedzącego przy swoim stoliku z pieniędzmi, Jezus miał podejść i powiedzieć dwa słowa: „Pójdź za Mną”. Mateusz, według przekazu, wstał i poszedł od razu — porzucając dochodowy, choć pogardzany fach. Ta scena, moment porzucenia wszystkiego w odpowiedzi na nieoczekiwane wezwanie, stała się jednym z najczęściej malowanych tematów w dziejach sztuki. Malarze wracali do niej przez wieki, bo jest w niej coś, co porusza niezależnie od wiary: nagły zwrot, po którym nic już nie jest takie samo.
Tradycja przypisuje mu autorstwo pierwszej z czterech Ewangelii, a w sztuce rozpoznaje się go po uskrzydlonej postaci człowieka, która mu towarzyszy. Cała ta historia niesie przesłanie ukryte niejako w samym imieniu: nawet ktoś odrzucony, spisany na straty, może się okazać prawdziwym „darem Boga”.
Klasyk, który brzmi nowocześnie
Mateusz to ciekawy przypadek: imię biblijne, wielowiekowe, a jednocześnie brzmiące całkowicie współcześnie. Jego wielka fala przyszła na przełomie wieków — przez lata było jednym z najczęściej nadawanych imion chłopcom — dzięki czemu dziś nosi je kilkaset tysięcy Polaków, a statystyczny Mateusz to młody dorosły albo trzydziestolatek. Kto chce sprawdzić dokładne miejsce w rankingach, znajdzie je w danych Ministerstwa Cyfryzacji na portalu dane.gov.pl, opartych na rejestrze PESEL.

Na co dzień pełny „Mateusz” najczęściej skraca się do „Matiego” — krótko, nowocześnie, międzynarodowo — albo do swojskiego „Matka” czy pieszczotliwego „Mateuszka”. Za granicą imię jest jak w domu w każdym języku: angielski Matthew ze skrótem Matt, francuski Matthieu, niemiecki Matthäus, a przede wszystkim włoski Matteo i hiszpański Mateo, które akurat przeżywają światową modę i pną się w rankingach imion wielu krajów. Dowód, że hebrajski, biblijny rodowód wcale nie kłóci się z nowoczesnym brzmieniem — wręcz przeciwnie.
Życzenia dla Mateusza
Skoro imię znaczy „dar”, ten wątek aż się prosi, żeby go w życzeniach podjąć.

Ton oficjalny, na kartkę: „Szanowny Panie Mateuszu, życzę zdrowia, pomyślności i satysfakcji z każdego dnia — niech każdy z nich będzie dla Pana i dla bliskich prawdziwym darem.”
Cieplej, do bliskiej osoby: „Mateuszu, życzę Ci, żebyś zawsze czuł się tym, kim jesteś dla najbliższych — prawdziwym darem. Zdrowia, radości i mnóstwa dobrych chwil.”
Do kolegi, lekko: „Mati, wszystkiego najlepszego! Oby każdy dzień przynosił coś dobrego — w końcu masz to zapisane w samym imieniu.”
Żartem: „Mateuszu, Twoje imię znaczy »dar Boga« — więc dziś oficjalnie jesteś prezentem dnia. I żadnych zwrotów: sto lat, zdrowie i komplet szczęścia w zestawie!” Na SMS wystarczy: „Sto lat, Mati — zdrowia i pomyślności!”.
Jest coś pokrzepiającego w tym, że imię o tak pogodnym znaczeniu ma za patrona kogoś, kto zaczynał z samego dołu drabiny szacunku. Mateusz przypomina, że dar nie zawsze przychodzi stamtąd, skąd się go spodziewamy — i że najciekawsze historie to te o ludziach, którzy potrafili się odwrócić o sto osiemdziesiąt stopni.
Kalendarz imienin i kolejne teksty z tej serii znajdziesz na Wiedza dla Wszystkich.