Upał 11 września wyraźnie podzielił Europę: podczas gdy w Polsce prognozowane temperatury maksymalne wynosiły głównie 17–19°C, a na południowym wschodzie około 21°C, w Atenach termometry miały pokazać około 34°C, a na Sycylii lokalnie prognozowano nawet 35–36°C. Nie był to przypadek ani prosta granica między „ciepłym południem” i „chłodną północą”. O rozkładzie temperatur zdecydowało jednocześnie położenie geograficzne, układ ciśnienia, przejście frontu nad Europą Środkową oraz kierunek napływu mas powietrza, informuje redakcja TopFlop.
- Polska straciła upał w dwa dni: najważniejszy był front i zmiana masy powietrza
- Ateny około 34°C, Sycylia do 36°C: południe miało własny rezerwuar ciepła
- Dlaczego geografia Europy sprzyja takim różnicom temperatur
- Polska ominęła upał 11 września, ale nie dlatego, że jest „za daleko na północ”
- Pytania i odpowiedzi
Polska jeszcze 8–9 września znajdowała się w zasięgu znacznie cieplejszego powietrza. IMGW prognozował we wtorek 8 września miejscami 28–30°C, a w środę na południowym wschodzie nawet około 31°C. Później od zachodu wkroczył chłodny front, który stopniowo wypchnął ciepłą masę poza większość kraju. W rezultacie 11 września Polska znalazła się już w powietrzu polarnym morskim, podczas gdy część basenu Morza Śródziemnego nadal pozostawała pod wpływem znacznie cieplejszych mas.
Polska straciła upał w dwa dni: najważniejszy był front i zmiana masy powietrza
Najbardziej czytelne wyjaśnienie sytuacji 11 września daje przebieg pogody nad Polską w poprzednich dniach. Według prognozy tygodniowej IMGW-PIB ciepła masa dotarła do kraju we wtorek, ale już w nocy z wtorku na środę zaczęła być wypierana przez chłodny front przesuwający się od zachodu. W środę granica dwóch mas powietrza przebiegała przez Polskę, tworząc bardzo duży kontrast termiczny pomiędzy zachodem i południowym wschodem. W czwartek ciepło utrzymywało się przede wszystkim na krańcach południowo-wschodnich, natomiast w pozostałej części kraju dominowały temperatury typowe raczej dla wczesnej jesieni. W piątek chłodne powietrze objęło już cały kraj.
„Cały kraj znajdzie się w chłodnej, polarnej morskiej masie powietrza” — IMGW-PIB w prognozie na piątek 11 września 2026 roku.
Według IMGW 11 września temperatura maksymalna miała wynosić w Polsce przeważnie 17–19°C, na południowym wschodzie do 21°C, natomiast w rejonach podgórskich Karpat około 14°C. Towarzyszyć temu miały przelotne opady, zachodni wiatr, a nad morzem porywy do około 60 km/h.
Jeszcze dwa dni wcześniej sytuacja była zupełnie inna:
| Dzień | Najcieplejsze regiony Polski | Temperatura maksymalna | Dominująca sytuacja |
|---|---|---|---|
| 8 września | południe | lokalnie 30°C | napływ ciepłego powietrza |
| 9 września | południowy wschód | około 31°C | front dzieli Polskę na dwie masy powietrza |
| 10 września | południowy wschód | około 28°C | chłodne powietrze rozszerza zasięg |
| 11 września | południowy wschód | około 21°C | polarna morska masa powietrza w całym kraju |
Dane pokazują, że w ciągu około 48 godzin różnica na najcieplejszym krańcu Polski mogła sięgnąć około 10°C. Nie oznacza to jednak, że ciepło „zniknęło” z Europy. Zmieniło przede wszystkim położenie względem Polski.
Front atmosferyczny działa w takim przypadku jak ruchoma granica między masami powietrza o innych właściwościach. Po jednej stronie może znajdować się powietrze ogrzane nad południową lub południowo-zachodnią Europą, po drugiej — chłodniejsza masa pochodzenia oceanicznego lub polarnego.
Dlatego jeden dzień może przynieść w południowo-wschodniej Polsce ponad 30°C, a dwa dni później wartości niższe o około dziesięć stopni. Polska znajduje się w części Europy, w której takie szybkie wymiany mas powietrza są stosunkowo częste.
Ten mechanizm dobrze uzupełnia wcześniejszy materiał o tym, dlaczego jedne miasta w Polsce częściej notują temperatury powyżej 30°C. Nawet najcieplejsze regiony kraju pozostają bowiem zależne od kierunku napływu powietrza i aktualnej sytuacji barycznej.
Dlaczego chłodne powietrze dotarło do Polski, ale nie od razu nad całe Morze Śródziemne
Europa ma około 4000 km rozciągłości między najbardziej wysuniętymi na północ i południe obszarami kontynentu. Na takiej przestrzeni jedna masa powietrza nie obejmuje wszystkich regionów jednocześnie.
Front przemieszczający się przez Niemcy, Czechy i Polskę może w ciągu kilkunastu lub kilkudziesięciu godzin całkowicie zmienić warunki nad Europą Środkową, podczas gdy kilkaset lub ponad tysiąc kilometrów dalej na południe nadal pozostaje bardzo ciepłe powietrze.
Właśnie dlatego 11 września kontrast był tak duży.
W Polsce napływało powietrze polarne morskie z zachodu i północnego zachodu. Nad południowymi Włochami, Sycylią czy Grecją znajdowała się natomiast masa znacznie cieplejsza, wcześniej ogrzewana nad południem kontynentu i basenem Morza Śródziemnego.

Ateny około 34°C, Sycylia do 36°C: południe miało własny rezerwuar ciepła
Upał na południu Europy nie był 11 września jednolity. Zachodnia część kontynentu zdążyła już częściowo ochłodzić się po wcześniejszym epizodzie bardzo wysokich temperatur, ale w południowo-wschodniej części Europy wciąż utrzymywało się gorące powietrze. Oficjalna grecka służba meteorologiczna HNMS prognozowała dla Aten na 11 września około 34°C przy temperaturze minimalnej około 21°C. Dzień później nadal miało być około 33°C.
Na Sycylii lokalny model WS LAM wskazywał dla Syrakuz około 36°C, Katanii 35°C, Caltanissetty 33°C, a Palermo i Trapani około 32°C. W analizie podano również dodatnią anomalię temperatury masy powietrza na poziomie 850 hPa, szacowaną na około +4,1°C względem okresu odniesienia 1991–2020. Są to wartości prognozowane, a nie końcowe pomiary stacyjne, dlatego należy je traktować jako obraz skali kontrastu, a nie jako oficjalny rekord dobowy.
| Miejsce | 11 września 2026 | Charakter danych |
|---|---|---|
| większość Polski | 17–19°C | prognoza IMGW |
| południowo-wschodnia Polska | do 21°C | prognoza IMGW |
| rejony podgórskie Karpat | około 14°C | prognoza IMGW |
| Ateny | około 34°C | oficjalna prognoza HNMS |
| Syrakuzy | około 36°C | prognoza regionalnego modelu WS LAM |
| Katania | około 35°C | prognoza regionalnego modelu WS LAM |
Między typową temperaturą prognozowaną tego dnia dla Polski a Syrakuzami różnica sięgała więc mniej więcej 17–19°C.
Nie jest to jednak wyłącznie efekt tego, że Sycylia czy Grecja znajdują się bardziej na południe.
Morze Śródziemne we wrześniu nadal przechowuje ogromne ilości energii
W pierwszej połowie września Morze Śródziemne jest po całym lecie mocno nagrzane. Woda ochładza się wolniej niż ląd, dlatego późnym latem i na początku jesieni działa jak duży magazyn energii.
W dzień morze może ograniczać ekstremalne nagrzewanie najbliższych wybrzeży, ale nocą oddaje ciepło i hamuje szybki spadek temperatury. Z tego powodu południowe wybrzeża Europy często notują we wrześniu znacznie wyższe temperatury minimalne niż Europa Środkowa.
Dodatkowo południe Hiszpanii, Włoch i Grecji znajduje się dużo bliżej Afryki Północnej. Przy odpowiednim układzie wyżów i niżów powietrze zwrotnikowe może być transportowane z Sahary nad Morze Śródziemne.
Dobrym przykładem był początek września 2026 roku w Portugalii. Portugalski IPMA podał, że 3 września bardzo gorąca i sucha masa z Afryki Północnej była transportowana w kierunku Półwyspu Iberyjskiego dzięki współdziałaniu niżu na południowy zachód od Portugalii oraz wyżu nad Afryką Północną. W Alcochete zanotowano wtedy 44,3°C, a średnia temperatura dobowa dla kontynentalnej Portugalii wyniosła 27,61°C — czwartą najwyższą wartość dla września w danych od 1941 roku.
We Francji Météo-France również odnotował na początku miesiąca wyjątkowo silny epizod gorąca. 3 września Perpignan ustanowiło nowy rekord miesięczny 36,9°C, a dzień później w Céret zanotowano 40,2°C. Do 10 września sytuacja we Francji wyraźnie się jednak zmieniła — po przejściu chłodniejszego powietrza poranne temperatury na północnym wschodzie kraju miejscami spadały poniżej 5°C.
To istotne rozróżnienie: 11 września nie cała południowa i zachodnia Europa znajdowała się pod jedną kopułą gorąca. Najbardziej wyraźne wysokie temperatury pozostawały przede wszystkim w części obszaru śródziemnomorskiego.
Historia wcześniejszych fal gorąca na kontynencie została szerzej opisana w materiale o tym, które części Europy są najbardziej narażone na temperatury zbliżające się do 40°C.
Dlaczego geografia Europy sprzyja takim różnicom temperatur
Geografia Europy tworzy warunki, w których granica między letnim upałem i jesiennym chłodem może przesunąć się o setki kilometrów w ciągu jednej lub dwóch dób. Polska leży w strefie umiarkowanej i znajduje się pomiędzy silnym oddziaływaniem Atlantyku a ogromnym kontynentem eurazjatyckim. Z kolei południe Europy jest otwarte na wpływ Morza Śródziemnego i mas powietrza docierających z Afryki Północnej. Europejska Agencja Środowiska wyróżnia na kontynencie między innymi regiony atlantycki, kontynentalny, alpejski i śródziemnomorski, co pokazuje, jak różne mechanizmy klimatyczne działają na stosunkowo niewielkim obszarze.
Polska jest klasyfikowana jako część szeroko rozumianego regionu klimatu umiarkowanego i kontynentalnego, ale pozostaje silnie pod wpływem Atlantyku. W polskich materiałach dotyczących adaptacji klimatycznej podkreślono, że do kraju masy powietrza mogą napływać praktycznie ze wszystkich kierunków: morskie, kontynentalne, polarne oraz zwrotnikowe. To właśnie dlatego polska pogoda potrafi zmieniać się znacznie szybciej niż w wielu regionach śródziemnomorskich.
Na rozkład temperatur wpływa jednocześnie kilka elementów:
- szerokość geograficzna — Sycylia czy południowa Grecja otrzymują we wrześniu więcej energii słonecznej niż Polska;
- odległość od Afryki Północnej — południowa Europa leży na bezpośredniej trasie napływu gorącego powietrza saharyjskiego;
- Atlantyk — może szybko wprowadzać nad Europę Zachodnią i Środkową chłodniejsze, wilgotniejsze powietrze polarne morskie;
- Morze Śródziemne — po lecie pozostaje nagrzane i spowalnia jesienne ochłodzenie wybrzeży;
- góry — Alpy, Pireneje, Karpaty i inne pasma zmieniają przepływ powietrza oraz rozkład temperatur i opadów;
- układ niżów i wyżów — decyduje, czy powietrze płynie z Sahary, Atlantyku, północy Europy czy wschodu kontynentu;
- fronty atmosferyczne — wyznaczają chwilową granicę między bardzo różnymi termicznie masami powietrza.
Właśnie z tego powodu samo stwierdzenie, że „Polskę przed upałem ochroniła szerokość geograficzna”, byłoby zbyt dużym uproszczeniem.
Polska leży oczywiście około 1000–2000 km dalej na północ niż wiele najcieplejszych obszarów śródziemnomorskich, ale 9 września południowo-wschodnia część kraju nadal mogła osiągać około 31°C. Dwa dni później było tam około 21°C.
Położenie geograficzne określa więc potencjał klimatyczny, natomiast bieżąca cyrkulacja atmosferyczna decyduje, jaka masa powietrza rzeczywiście znajdzie się nad danym regionem konkretnego dnia.
Czytelnik zainteresowany długookresowym podziałem może porównać tę sytuację z opracowaniem o strefach klimatycznych Ziemi i czynnikach zmieniających ich granice. W praktyce granice klimatu nie są prostymi liniami równoleżnikowymi — modyfikują je oceany, morza, góry, wysokość nad poziomem morza i dominująca cyrkulacja.
Alpy nie tworzą szczelnej ściany, ale potrafią zmienić drogę mas powietrza
Pas gór rozciągający się od Pirenejów przez Alpy po Karpaty jest jednym z najważniejszych elementów rzeźby Europy. Nie zatrzymuje on całkowicie gorącego powietrza z południa ani chłodnego z północy, ale wyraźnie modyfikuje jego przepływ.
Powietrze może obchodzić góry, przepływać przez przełęcze albo przechodzić nad grzbietami i zmieniać swoje właściwości podczas wznoszenia oraz opadania.
Dlatego ciepłe masy śródziemnomorskie mogą w sprzyjających warunkach docierać aż do Polski. Gdy jednak układ baryczny się zmienia i dominuje cyrkulacja zachodnia lub północno-zachodnia, po północnej stronie Alp i Karpat szybko pojawia się chłodniejsze powietrze oceaniczne.

Polska ominęła upał 11 września, ale nie dlatego, że jest „za daleko na północ”
Prognoza z 11 września pokazuje, że granica silnego ciepła w Europie nie wynika z jednej trwałej bariery geograficznej. Zaledwie 48 godzin wcześniej w południowo-wschodniej Polsce możliwe było około 31°C, co oznacza wartości typowe dla pełni lata.
Gdyby układ niżów i wyżów utrzymał transport powietrza z południa, wysoka temperatura mogłaby pozostać nad Polską dłużej. Zamiast tego chłodny front przeszedł z zachodu na wschód, a za nim do kraju napłynęło powietrze polarne morskie.
To właśnie jest najważniejsza odpowiedź na pytanie, dlaczego upał 11 września utrzymał się w części południowej Europy, a ominął Polskę.
Geografia ustawiła scenę: południowe szerokości geograficzne, nagrzane Morze Śródziemne, bliskość Afryki i otwarta droga dla ciepłych mas zwiększyły szanse na wysoką temperaturę na Sycylii i w Grecji.
Cyrkulacja atmosferyczna zdecydowała natomiast o tym, co wydarzyło się danego dnia: chłodniejsza masa oceaniczna dotarła do Europy Środkowej szybciej niż do południowo-wschodniej części kontynentu.
Nie oznacza to również, że Polska w połowie września nie może ponownie osiągać wysokich temperatur. Jeżeli wiatr zmieni kierunek na południowy lub południowo-zachodni i nad Europą Środkową rozbuduje się odpowiedni układ wysokiego ciśnienia, ciepłe powietrze może wrócić.
W dłuższej perspektywie tło termiczne także się zmienia. IMGW podał, że średnia temperatura Polski w 2025 roku wyniosła 9,5°C, czyli o 0,8°C więcej od średniej z okresu referencyjnego 1991–2020. Nie oznacza to, że każdy wrzesień czy każdy dzień będzie gorący, ale wzrost temperatury średniej zwiększa prawdopodobieństwo występowania ciepłych epizodów na coraz późniejszych etapach sezonu.
Dlatego przy analizowaniu podobnych kontrastów należy oddzielać trzy poziomy:
- klimat regionu — mówi, jakie warunki są typowe w perspektywie wielu lat;
- masa powietrza i cyrkulacja — decydują, czy dany tydzień będzie gorący czy chłodny;
- lokalne warunki — wysokość, bliskość morza, ukształtowanie terenu i zabudowa zmieniają temperaturę w konkretnej miejscowości.
Także wewnątrz Polski geografia daje wyraźne różnice. Nad Bałtykiem duża pojemność cieplna wody ogranicza gwałtowne spadki temperatur jesienią, dlatego pierwsze przymrozki pojawiają się tam zwykle później niż w głębi kraju. Zależność między morzem, szerokością geograficzną i lokalnym klimatem została dokładniej przedstawiona w analizie o tym, gdzie w Polsce najpóźniej pojawiają się pierwsze przymrozki.
Pytania i odpowiedzi
Dlaczego 11 września w Polsce było około 18°C, a w Atenach ponad 30°C?
Polska znalazła się po przejściu chłodnego frontu w masie powietrza polarnego morskiego. Ateny pozostawały znacznie dalej na południe, w cieplejszej części europejskiego układu atmosferycznego. HNMS prognozował dla Aten około 34°C, a IMGW dla większości Polski 17–19°C.
Czy Alpy zatrzymały gorące powietrze przed Polską?
Nie w sensie szczelnej bariery. Góry modyfikują przepływ powietrza, ale ciepłe masy z południa regularnie przedostają się nad Europę Środkową. Kluczowe 11 września było przejście frontu i zmiana kierunku adwekcji.
Czy Morze Śródziemne powoduje wrześniowe upały?
Nie samo. Nagrzane morze pomaga utrzymać wysokie temperatury, szczególnie nocą, ale do silnego upału potrzebny jest również odpowiedni układ baryczny i napływ bardzo ciepłego powietrza.
Dlaczego Polska może jednego dnia mieć 30°C, a po dwóch dniach mniej niż 20°C?
Kraj leży na trasie częstych zmian mas powietrza znad Atlantyku, północy Europy, kontynentu eurazjatyckiego i południa. Gdy przez Polskę przechodzi aktywny front, temperatura może spaść o kilka lub ponad dziesięć stopni w ciągu kilkudziesięciu godzin.
Czy 34–36°C na południu Europy we wrześniu jest normalne?
Takie wartości są możliwe, ale są wysokie jak na tę część września. W 2026 roku początek miesiąca przyniósł w Europie Południowo-Zachodniej również znacznie wyższe ekstremalne wartości — między innymi 44,3°C w portugalskim Alcochete 3 września.
Czy upał może jeszcze wrócić do Polski we wrześniu?
Tak. Samo rozpoczęcie meteorologicznej jesieni nie wyklucza temperatur bliskich lub przekraczających 30°C. Potrzebny jest jednak ponowny napływ bardzo ciepłego powietrza z południa lub południowego zachodu oraz układ baryczny umożliwiający jego transport nad Europę Środkową.
Warto przeczytać także nasz kolejny materiał, w którym szerzej wyjaśniamy podobny temat: Temperatura w Tatrach: 28°C na dole i tylko 11°C wysoko — dlaczego kilka kilometrów zmienia pogodę niemal jak podróż na północ